Anna w "Sanatorium miłości" pokazała swoje priorytety
W "Sanatorium miłości" zarówno Anna Berlińska z Sieradza, jak i Aleksander Włodarczyk z Krakowa, weszli do programu zamiast innych uczestników. Olek od razu zrobił na niej wrażenie - ale teraz okazało się, że niekoniecznie charakterem.
Choć kuracjusz obecnie mieszka w Krakowie, spędził kawał życia za oceanem. Poznał tam kobietę, która miała wpływy i wielki majątek. Obecnie sam też nie narzeka na fundusze, bo ma emeryturę w dolarach.
Nie krył się z tym, a Ania postanowiła sprawdzić, czy będzie chciał wydać 180 złotych na taksówkę do centrum Warszawy. Kiedy okazało się, że niekoniecznie, matematyczka z Sieradza nie kryła zawodu w rozmowie z Martą Manowską. Teraz historia miała bardzo przykry ciąg dalszy.
Anna z Sieradza zawiedziona Aleksandrem z Krakowa
Kiedy Aleksander nie wykazał entuzjazmu, by wydać lekką ręką większą kwotę, Anna w rozmowie z prowadzącą powiedziała, że nie przeszedł jej testu, więc stracił swoją szansę.
"Ja już mam pewien swój poziom. Co to jest 180 zł? Myślę, że to jest żadna cena. [...] No już koniec, pozamiatane" - powiedziała, co zresztą wywołało oburzenie widzów.
W odcinku wyemitowanym 3 maja zobaczyliśmy, Anna wprost powiedziała do kamery, że "Olek przestał spełniać moje oczekiwania". Zainteresował ją za to Mike z Bielska-Białej. Ale najgorsze dopiero miało nadejść - podczas kolacji Ani i Aleksandra.
Aleksander nie wytrzymał i zapytał Annę wprost, co sprawiło, że ich relacje zmieniły kierunek. Nie spodziewał się jednak długiego wywodu o tym, że kuracjuszka z Sieradza poczuła się wykpiona przez niego.
"Pierwszego dnia pobytu zachwyciłam się tobą. Postrzegałam cię jako mężczyznę z bardzo wysokich sfer. Myślałam, że poprzeczkę dla ciebie mogę postawić wysoko. W kolejnych dniach zderzyłam się z prawdziwą rzeczywistością" - oceniła bez ogródek.
"Sanatorium miłości". Olek nieźle się nasłuchał od Anny
Matematyczka dodała, że zawsze "marzyła o czerwonych dywanach i ujrzała je w wyobraźni, kiedy go zobaczyła". Kiedy kuracjusz zaczął przepraszać i zapewniać, że nie chciał, by poczuła się źle, nawet nie słuchała co mówił, nie pozwoliła mu też niczego wytłumaczyć. Całe spotkanie zakończyło się w nieprzyjemnej atmosferze.
"Powiedziałam Aleksandrowi kilka słów prawdy. Chciałam być kulturalna i miła, ale powiedziałam, co naprawdę mnie dotknęło i co stracił. Bo stracił bardzo dużo, nawet sobie nie wyobraża" - dodała już tylko przed kamerami.
Olek nie został jednak sam. Sytuację między nim a Anną chętnie wykorzystała Lilla z Sosnowca. Sama przyszła do jego pokoju i spytała, czy pójdą razem na bal "jako koledzy".
"Oczywiście, będzie mi bardzo miło. Dumny jestem z tego, że zechciałaś się pochylić nade mną, to jest bardzo przyjemne, jesteś kochana" - zapewnił ją od razu.
Czyżby to jednak Anna miała żałować?
Zobacz też:
Anna i Henryk z "Sanatorium miłości" nagle pokazali się razem. Córka wszystko ujawniła
Wyszło na jaw o Henryku i Olku z "Sanatorium miłości". "Trafiliśmy na siebie"
Wyszła na jaw prawda o przeszłości Anny z "Sanatorium miłości". "Nowe życie"








