Cały kraj mówi o "Nigdy w życiu 2". Spora w tym zasługa Jabłczyńskiej
Joanna Jabłczyńska, podobnie jak wierne grono fanów "Nigdy w życiu!", liczyła, że zagra w filmowej adaptacji kontynuacji powieści. I miała ku temu solidne podstawy: w końcu prowadziła rozmowy, odegrała scenę z partnerem ekranowym, a nawet dostarczono jej harmonogram zdjęć i scenariusz. Ale potem wszystko nagle ucichło.
Od kilku dni wokół aktorki i produkcji trwa prawdziwa burza. 40-latka twierdzi, że otrzymała informację, jakoby ostatecznie rolę powierzono komuś innemu (z czasem wyszło na jaw, że chodzi o Agnieszkę Żulewską) ze względu na to, że "podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę".
Krótko po tym, jak w sieci rozgorzała dyskusja, producentka przedsięwzięcia i autorka jego tekstu źródłowego, tj. wydanej w marcu tego roku książki "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", wydała własne, dość chłodne oświadczenie, które spotkało się z tak samo zimnym przyjęciem ogółu.
W najnowszym, szeroko komentowanym wywiadzie Jabłczyńska ujawniła, jak naprawdę wyglądały jej kontakty z pisarką. Po tym, co się wydarzyło, można się zdziwić.
Nie cichną plotki o "Nigdy w życiu". Ponoć to Grochola zablokowała udział Jabłczyńskiej. Aktorka nie mogła milczeć
Gwiazda "Na Wspólnej" zdradziła, że przez lata utrzymywała kontakt z Katarzyną Grocholą. Nic dziwnego, że to ona, jako jedna z producentek, była jej "łącznikiem" z "Nigdy w życiu 2".
"Pojawiałyśmy się na 20-leciu 'Nigdy w życiu!', rozmawiałyśmy wielokrotnie prywatnie. (...) Jak dostałam telefon pod tytułem: 'Przepraszamy, ale jednak nie zagrasz, bo podmiot, który wykłada na to pieniądze, ma inną kandydatkę na Tośkę', to nie kleiło mi się to kompletnie z niczym, więc oczywiście, że zadzwoniłam do Kasi, rozmawiałyśmy kilka razy" - opowiadała Joanna w wywiadzie z Wirtualną Polską w programie "Lustra".
Mimo wszystko Jabłczyńska postanowiła nie zdradzać wszystkiego na temat zakulisowych ustaleń.
"Tam się dużo działo i niestety jest tak, że zostało mi powiedzianych wiele rzeczy takich, które proszono mnie, żebym zachowała dla siebie. I pomimo tego, że jestem w takiej sytuacji, w jakiej jestem, to (...) po prostu nie powiem, bo jednak zasady swoje zachowam" - oświadczyła 40-latka.

Po tym, co zrobiła Grochola, Jabłczyńska wyznała całą prawdę. "Chcę wierzyć, że tak było"
Jabłczyńska zareagowała też na plotki, jakoby tak naprawdę to właśnie Grochola miała być największą przeszkodą na drodze do powodzenia Joanny w owym projekcie. Joanna przyznała, że nigdy tego tak nie odbierała, ale bierze pod uwagę, że może być w błędzie.
"To była jedyna osoba z produkcji, z którą w ogóle miałam kontakt. I oczywiście, nie pierwszy raz się spotykam z moją naiwnością i wiarą w ludzi i tak dalej, ale przynajmniej z rozmów, z jej zaangażowania nawet w rozmowę ze mną, wnioskowałabym, że zdecydowanie tak nie było, a wręcz odwrotnie. Takie jest moje wrażenie, ale oczywiście mogę się mylić i to by nie była pierwsza i zapewne nie ostatnia osoba, która by mnie bardzo zawiodła, gdyby było inaczej. Chcę wierzyć, że było tak, jak mówiła" - powiedziała.
Trzeba zaznaczyć, że tak brzmi stanowisko Jabłczyńskiej nawet po tym, jak Grochola zapowiedziała wobec niej kroki prawne.
Dopiero po wywiadzie i w reakcji na burzliwy post jej córki, Doroty Szelągowskiej, Joanna udostępniła fragment korespondencji z pisarką, która z czasem przestała reagować na jej pytania o aktualny status projektu.
"Wysłałam do Kasi Grocholi wiadomość, bardzo obszerną, która się kończyła tym: 'Kasiu, jak już się zastanowicie nad tym, to proszę wyślij mi jakąś wspólną wersję, którą ja mam przedstawić mediom, bo na pewno nie unikniemy pytań o to'. I nigdy na to nie dostałam odpowiedzi. (...) Po prostu nie była przygotowana na to pytanie i nie do końca wiedziała, jak na nie odpowiedzieć" - mówiła jeszcze we wspomnianym wywiadzie.
Zobacz też:
Jabłczyńska jest nie do zatrzymania. Po latach wspomina o Jungowskiej
Reżyserka castingu "Nigdy w życiu!" odpowiada Jabłczyńskiej. Mówi wprost o sugestiach "z góry"
Jabłczyńska znowu zabrała głos ws. Brodzik i "Nigdy w życiu!". Jest inaczej, niż ludzie myśleli








