Afera z Joanną Jabłczyńska i "Nigdy w życiu!"
Odkąd Joanna Jabłczyńska w ubiegły czwartek ujawniła, że nie zagra w kontynuacji "Nigdy w życiu!" w mediach społecznościowych trwa festiwal poparcia dla aktorki. Tysiące internautów piszą, że to ona, a nie Agnieszka Żulewska powinna zagrać córkę głównej bohaterki.
Jabłczyńska miała pretensje nie o to, że nie gra w filmie, co raczej o to, jak potraktowała ją produkcja. Według relacji aktorki dostała scenariusz oraz harmonogram planu zdjęciowego, a potem nagle produkcja przestała się do niej odzywać.
W niedzielę do sprawy odniosła się Katarzyna Grochola. Autorka powieści i scenariusza do filmu zarzuciła Jabłczyńskiej, że mija się z prawdą, dyskredytuje Żulewską i zapowiedziała kroki prawne.
Dorota Szelągowska postanowiła skomentować sprawę
Grochola już następnego dnia usunęła swoje oświadczenie z sieci. We wtorek późnym wieczorem jej córka, Dorota Szelągowska postanowiła się odnieść do sprawy. W swojej wypowiedzi podkreśliła, że Jabłczyńska przegrała casting do roli Tosi i nie potrafi się z tym pogodzić.
"Wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią, ty zagrałaś Tosię w filmie. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem, niż właściwie ja sama, to jest trochę creepy"
Nazwała aktorkę złym człowiekiem, za to, że wywołała taką awanturę w sieci.
"Patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że można być tak złym człowiekiem. (...) Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu" - skwitowała temat.
Joanna Jabłczyńska odpowiada Dorocie Szelągowskiej
Joanna Jabłczyńska błyskawicznie zareagowała na oświadczenie Szelągowskiej. W sieci opublikowała screeny rozmowy z Katarzyną Grocholą, według których faktycznie mogła być przekonana, że rolę Tosi ma w kieszeni.
"Teraz możecie podjąć kroki prawne, ponieważ zostałam zmuszona do opublikowania prywatnej korespondencji. Czy to o tym castingu mówimy, dotindotin [Dorota Szelągowska]? Poproś może Mamę o całość korespondencji. Ta oczywiście nie będzie pełna, bo większość rozmów toczyła się telefonicznie, a tych rozmów z oczywistych powodów nagranych nie mam" - napisała Jabłczyńska.

Ze screenów wynika, że Grochola zabiegała o udział Jabłczyńskiej w nowej produkcji. W pewnym momencie jednak kontakt między paniami się urwał.
Joanna Jabłczyńska teraz podkreśliła, że też ma dość całej sytuacji i zamieszania wokół sprawy.
"Marzę o tym, żeby to już się skończyło, ale nie mogę pozostawić prawdy samej sobie. Marzyłam też o tym, aby to produkcja sama powiedziała o innym wyborze Tosi i jakoś to uzasadniła w sposób nieurażający nikogo. Zanim Dorota opublikowała swoje nagranie, zdążyłam opublikować wieczorem u siebie film, w którym wyraziłam jak bardzo mi szkoda Agnieszki Żulewskiej i o ironio, użyłam tych samych słów co Ty Doroto - że przegrać w normalnym castingu z Agnieszką to byłby wręcz zaszczyt.
Zamiarem Jabłczyńskiej było, by produkcja sama wyjaśniła co z rolą Tosi, a nie żeby ona musiała w mediach tłumaczyć, dlaczego nie zagra w nowej odsłonie "Nigdy w życiu!".
Prosiłam produkcję, żebyśmy ustalili wspólną wersję dla mediów, ponieważ z pewnością nie uniknę pytań o brak tej roli. Dokładnie tak się stało. Też nie spodziewałam się do jakiej skali się to rozwinie i że mogą ucierpieć osoby, które tak bardzo cenię tj. Agnieszka Żulewska. Do tej pory, o ile mi wiadomo produkcja nie ogłosiła tego oficjalnie. I nigdy nie chciałam publikować nawet treści tej wiadomości, z uwagi na Agnieszkę właśnie" - napisała aktorka.
Zobacz też:
Grochola wydała oświadczenie. Ma dość zamieszania wokół obsady. W sieci zawrzało
Jabłczyńska już wie, kto zamiast niej zagra Tosię w "Nigdy w życiu 2". Apeluje do twórców
Gorzkie słowa Joanny Jabłczyńskiej. Tak podsumowała nowe "Nigdy w życiu"








