Wielki poruszenie o wieściach od Marcina Gortata. To się musiało tak skończyć
Marcin Gortat kilka dni temu po raz pierwszy został ojcem. Koszykarz, który dość długo szukał ukochanej, od 2021 roku jest mężem Żanety Stanisławskiej. Dumni rodzice poinformowali w sieci 18 stycznia, że "Marcin Gortat Junior już przybył".
Po tym oświadczeniu w sieci zawrzało. Imię, jakie wybrał, nie spodobało się wielu osobom, które przekonują teraz, że nadawanie tego samego miana świadczy o wybujałym ego. Sytuacja była do przewidzenia - już jesienią żona koszykarza wyjawiła, że Marcin zdecydował tak już lata temu.
"Myślę, że nikt się nie dziwi. A jeśli odziedziczy jego pasję i determinację, to kto wie, może i historia zatoczy koło" - przekazała Żaneta na Instagramie.
Na czym zatem polega problem? Sytuacja jest dość skomplikowana.
Nerwowo u Marcina Gortata. W sieci wrze po ogłoszeniu imienia
Marcin jest synem sportowca - Janusza Gortata. Ma przyrodniego brata - Roberta Gortata. Robert będzie w tym roku świętował 54. urodziny, Marcin - 42. Jakiś czas temu w podcaście "W cieniu sportu" koszykarz podzielił się dość przykrą refleksją. Stwierdził, że jest "ostatnim z rodu Gortatów", a Robert jest starszym "zgredkiem" i ma córkę, nie syna. Dlatego to Marcin jako jedyny może "przedłużyć" rodzinną linię.
"A nieskromnie powiem, że [...] chciałbym, żeby gdzieś tam syn kontynuował to nasze dziedzictwo" - stwierdził, dodając, że nie obchodzi go, co będą mówić ludzie o "przyklejaniu łatek" Juniorowi.
Takie podejście słusznie budzi emocje. Na zachodzie zwyczaj nadawania tego samego imienia z przydomkiem "junior" nie jest niczym nowym, jednak eksperci wskazują, czemu ten zwyczaj jest dziś problematyczny. Na naszym podwórku widzimy zresztą tego żywe przykłady.
Taka jest prawda o decyzji Marcina Gortata
Obecnie coraz częściej mówi się o tym, że noszenie tego samego imienia co słynni rodzice, utrudnia budowanie własnej odrębności i tożsamości. Porównania do ojca i pisanie gotowego scenariusza życia pojawiają się bowiem naturalnie.
Narzekał na to choćby aktor Eryk Kulm, noszący to samo miano co ojciec i dziadek. Kiedyś używał "Junior", jednak zrezygnował z tego właśnie po to, by nie być jedynie "przedłużeniem" pamięci ojca, znanego jazzmana.
Jeszcze większe kłopoty ma Krzysztof Igor Krawczyk Junior. Po tym, jak wdowa po Krzysztofie Krawczyku patentowo zastrzegła imię i nazwisko zmarłego męża, jego syn nie ma wyboru i występując, używa przydomka lub obu imion.
Z rodzimego podwórka na nadanie synowi swojego imienia zdecydował się też Krzysztof Rutkowski. W tym przypadku jednak Junior ma jeszcze dużo czasu na decyzję, czy ten wybór przypadnie mu do gustu.
Zobacz też:
Ledwie Gortat został ojcem, a już takie wieści od żony. Nadeszły późnym wieczorem
Gortatów zasypano życzeniami po narodzinach syna. Chodakowska się wyróżniła
Marcin Gortat został ojcem. Sam przekazał radosną nowinę








