Anna Popek po dwóch dekadach została zwolniona z TVP
Anna Popek była swego czasu jedną z największych gwiazd Telewizji Polskiej. Prezenterka cieszyła się popularnością za czasów kontrowersyjnej prezesury Jacka Kurskiego.
Można było oglądać ją nie tylko w "Pytaniu na śniadanie", ale także w takich programach jak "Świat się kręci", "Dzień dobry, Polsko!", "Załóż się" czy "Halo Polonia".
Wraz ze zmianą zarządu większość dziennikarzy związanych przez lata z Woronicza zakończyła swoją przygodę z publicznym nadawcą.
W efekcie, po dwóch dekadach współpracy, prowadząca "PnŚ" została zwolniona z mediów publicznych. Nic dziwnego, że nie kryła rozczarowania takim ruchem ze strony TVP.
"Myślę, że ten okrutny sposób, w jaki pożegnano się z wieloma pracownikami Telewizji Polskiej przyspieszy upadek tej firmy i to się właśnie dzieje na naszych oczach. Myślę, że taka telewizja stacjonarna, tradycyjna (...) właśnie przestaje być czymś ważnym" - mówiła 57-latka w rozmowie z Pomponikiem.
Anna Popek wspomina pracę w Telewizji Polskiej
Ostatnio była gwiazda "PnŚ" wróciła pamięcią do czasów pracy w Telewizji Polskiej. Prezenterka przyznała wprost, że nie mogła liczyć na w pełni satysfakcjonujące wynagrodzenie.
Na jej frustrację wpływało dodatkowo to, że jej koledzy i koleżanki otrzymywali kilkukrotnie większe sumy.
"Zarabiałam przyzwoicie, ale to nie były żadne kokosy. Potem, jak się dowiedziałam, że kierownicy produkcji zarabiali cztery razy więcej ode mnie, to byłam... Jakoś do głowy mi nie przyszło, żeby aż tak bardzo walczyć o te pieniądze. Myślałam sobie, że jest dobrze, (...) miałam etat, bo Telewizja Polska, tak jak większość takich firm, powiedzmy z pogranicza sztuki czy takich wolnych zawodów, dawała taki podstawowy etat" - zdradziła w rozmowie z "Faktem".
Anna Popek mówi wprost o finansach. Tyle potrzebuje co miesiąc
Na szczęście Anna Popek mogła liczyć na dodatkowy zarobek przy prowadzeniu imprez organizowanych przez TVP.
"No i honoraria za jakąś wypracowaną liczbę programów w miesiącu. I to nie było złe. Ja też zawsze bardzo lubiłam takie imprezy, które przychodziły dodatkowo" - dodała.
Przy okazji Anna Popek zdradziła, ile miesięcznie potrzebuje na to, by utrzymać się w Warszawie.
"Ja sama to mogłabym skromniej, ale córki czasem jeszcze ode mnie, no coś tam... To policzmy takie sprawy bytowe - jakiś czynsz, drobne zakupy. No viralowe to może jakieś nie będzie, ale myślę, że opłaty plus koszty życia to około 10 tys. złotych" - podsumowała w tym samym wywiadzie.
Zobacz też:
Żona Orłosia nie wytrzymała. Dołączyła do sporu z Popek w mocnych słowach. "Czekam"
Marta Nawrocka na pogrzebie Łukasza Litewki. Pierwsza dama żegna działacza
Magdalena Ogórek nie chciała już tego ukrywać. Wyszło na jaw, jaka naprawdę jest Anna Popek








