Węgiel w centrum afery ślubnej. Ksiądz wypomniał brak opłaty
Roksana Węgiel wzięła ślub w sierpniu 2024 roku. Choć od tego wyjątkowego dnia minęły już niespełna dwa lata, temat niespodziewanie powrócił na tapet po Wielkanocy.
Z doniesień Pudelka wynikało bowiem, że ksiądz z rodzinnej parafii wokalistki miał w trakcie niedzielnej mszy wypomnieć piosenkarce, że razem ze swoim mężem Kevinem Mglejem nie uiścili stosownej opłaty za zorganizowanie ceremonii.
Portal skontaktował się nawet ze wspomnianym księdzem, który potwierdził te doniesienia, choć nie chciał wdawać się w szczegóły.
"Nie upominałem, tylko zwróciłem uwagę, ale to już nie ma znaczenia. Do widzenia" - skwitował duchowny w rozmowie z Pudelkiem.
Teraz do sprawy odniósł się wywołany publicznie Mglej, który zaznaczył, że razem z Węgiel chętnie wspierają parafię finansowo i zamierzają dalej to robić.
"Wielu osobom postawienie mojej żony i mnie przeciwko Kościołowi byłoby bardzo na rękę. Niestety tak się nie stanie. (...) Wspieramy wspólnotę (...) słowem, ale też finansowo od dłuższego czasu i będziemy wspierać dalej" - zaczął w instagramowej relacji.
Mglej odnosi się do słów księdza w Dydni. "Pogubione zostały priorytety"
W dalszej części wpisu Mglej podkreślił, że jakiekolwiek doniesienia o tym, że nie uiścili z żoną należnej opłaty za ślub, mijają się z prawdą, ponieważ rozliczyli się z każdym.
Powątpiewa również, że ksiądz z Dydni mógł zwrócić uwagę na jakiekolwiek niedopłaty sprzed dwóch lat w minioną niedzielę, która była wyjątkowo istotna dla wszystkich zebranych na mszy.
"Co do ślubu, jesteśmy z każdym rozliczeni. Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć, żeby w (niedzielę wielkanocną - przyp. red.) jakikolwiek ksiądz rozmyślał o ślubie sprzed prawie dwóch lat. Jeżeli tak było, to ewidentnie pogubione zostały priorytety" - zaznaczył Mglej w dalszej części wpisu.
Co ciekawe, chociaż na kanale YouTube parafii w Dydni cyklicznie ukazują się nagrania ze wszystkich wydarzeń, materiał z niedzieli niespodziewanie zniknął.
Kevin Mglej obwinił media za całe zamieszanie. "Nazwisko mojej żony dobrze się klika"
Ukochany Roksany Węgiel uznał, że cały temat jest wyłącznie wymysłem kolorowej prasy.
"Niemniej jednak, moim zdaniem jest to kolejna prowokacja mediów, bo "nazwisko mojej żony się dobrze klika", a klikanie to kasa... Straszne. Wystarczy przez chwilę nie dawać powodu do pisania i już trzeba sobie powód wymyślić" - zakończył.
Ksiądz stanął w obronie Węgiel i Mgleja."Ludzie roztargnieni są"
Głos w sprawie zabrał również znany "spowiednik gwiazd", Janusz Koplewski, który podkreśla, że w dniu ślubu pary młode bywają roztargnione i zdarza się, że zapomną o uiszczeniu opłaty.
"Trzeba delikatnie to powiedzieć (...) Ludzie roztargnieni są, zwłaszcza na pogrzebach czy na ślubach, bo to jest przeżycie" - podkreślił w rozmowie z "Faktem".
Przyznał również, że żaden ksiądz nie może wymagać od pary młodej konkretnej kwoty za przygotowanie ceremonii, ponieważ w kościele nie ma stawek, a pieniądze są dobrowolnymi datkami.
"Nie ma żadnych stawek. [...] Proboszcz może sobie tam ustalać, ale nie ma w kościele stawek" - wyjaśnia spowiednik gwiazd.
Zobacz także:
Wielkie zamieszanie wokół ślubu Węgiel i Mgleja. Wypomniał im to prosto z ambony
Ledwie minęła Wielkanoc, a teraz takie wieści od Węgiel. Przyznała to wprost. Koniec ukrywania
Ledwie Roxie Węgiel pokazała się z mężem, a już takie wieści. Ludzie nie wytrzymali








