Teresa Wittczak (tak nazywała się przed ślubem z Aleksandrem Lipowskim) miała zaledwie 16 lat, gdy dostała się do szkoły aktorskiej w Łodzi.
Była już po drugim roku, gdy do grona studentów dołączył bardzo przystojny 20-latek z podkaliskiego Dzierzbina, Edward Wieczorkiewicz.
"Zakochaliśmy się w sobie" - wyznała Teresa, wspominając go na kartach książki "Nad rodzinnym albumem".
Pozwalała mu jedynie na niewinne pocałunki
Edward Wieczorkiewicz tak naprawdę wcale nie marzył o karierze aktorskiej. Chciał być lekarzem, ale nie przyjęto go na medycynę, więc zatrudnił się w teatrze lalkowym, żeby - jak mówił - przeczekać rok.
Choć w Teatrze Młodego Widza we Wrocławiu jedynie statystował, zafascynował się aktorstwem.
Po paru miesiącach przystąpił do egzaminów wstępnych do szkoły teatralnej. Dostał się za pierwszym podejściem.
Edward nie spotykał się z Teresą na zajęciach, ale starał się spędzać z nią jak najwięcej czasu po nich. Kompletnie stracił dla niej głowę. Na szczęście odwzajemniała jego uczucia, więc szybko zostali parą.
Aktorka twierdzi, że ich miłość była platoniczna. Gwiazda "M jak miłość" przyznała w wywiadzie-rzece, że mężczyzną, któremu ofiarowała swój "wianek", był jej pierwszy mąż. Edwardowi pozwalała jedynie trzymać się za rękę i czasem pocałować. Mimo to planowali wspólną przyszłość.
Pierwszemu narzeczonemu odbił Teresę młody operator
Teresa Lipowska nie kryje, że Edward był pierwszym kandydatem na jej męża. Pewnie by nim został, gdyby w jej życiu nie pojawił się "Sasza" Lipowski - student wydziału operatorskiego.
"Zaczął się mną bardzo interesować, bardzo o mnie zabiegać. A ja, młoda, głupia, zakochałam się w nim (...). I kiedy byłam na ostatnim roku studiów, postanowiliśmy się pobrać" - wspominała w swojej książce.
Porzucony przez nią Edward pocieszenie znalazł w ramionach koleżanki z roku, Heleny Norowicz. Co prawda byli razem tylko przez chwilę, ale przyjaźnili się aż do śmierci aktora.
Po ukończeniu studiów Wieczorkiewicz rzucił się w wir pracy i w końcu zapomniał o Teresie. Przez kilka lat należał do zespołu warszawskiego Teatru Klasycznego, ale nie dostawał ciekawych ról, więc porzucił scenę dla estrady.
"Odkrył w sobie nowe możliwości. W 1966 roku objął stanowisko kierownika artystycznego w Zespole Estradowym (...). Miał piękny głos, zaczął więc też występować jako solista" - pisał o nim w jednej ze swych książek Witold Sadowy.
Świetnie ustawiony głos pozwalał też Edwardowi sprawdzać się w dubbingu i w radiu. Niestety, kino i telewizja nie miały mu zbyt wiele do zaoferowania - zagrał jedynie epizod w filmie "Pan Anatol szuka miliona", wystąpił w dwóch odcinkach serialu "Ucieczka z miejsc ukochanych" i dwóch spektaklach Teatru Telewizji.
Teresa Lipowska zawsze wspomina go z sympatią
Teresa Lipowska po latach odnowiła kontakt z Edwardem. Zawsze, gdy się spotykali, wspominali studenckie lata, żartowali, że los nie miał na nich - jako parę - pomysłu, ale za to podarował im piękne kariery.
Aktorka podziwiała swojego pierwszego ukochanego za elegancję, znakomite maniery, serdeczność i nigdy nieschodzący z twarzy uśmiech.
"Tego rodzaju ludzi spotyka się w życiu rzadko" - stwierdził Witold Sadowy, gdy na początku 2010 roku dowiedział się o śmierci Wieczorkiewicza.
"W połowie stycznia spotkałem w Związku Artystów Scen Polskich Helkę Norowicz. Powiedziała mi, że nasz wspólny kolega, z którym spędziliśmy lata młodości w Teatrze Klasycznym, jest chory i że jego stan zdrowia jest niepokojący. Kilka dni później dowiedziałem się od Heleny, że Edzio nie żyje" - napisał Sadowy w "Gazecie Wyborczej".
"Miał bardzo udane życie osobiste" - dodał.
Z żoną, którą kochał do końca swoich dni, Edward Wieczorkiewicz doczekał się córki i syna. Miał też trzy kochające wnuczki, które były całym jego światem.
"Był człowiekiem czarującym, pełnym uroku, bezkonfliktowym, znakomicie wychowanym, prawym i szlachetnym. Był wspaniałym kolegą i utalentowanym aktorem" - napisał, żegnając go, Witold Sadowy.
Źródła:
1. Książka "Nad rodzinnym albumem. Teresa Lipowska w rozmowach z Iloną Łepkowską", wyd. 2017
2. Książka W. Sadowego "Teatr. Plotki, aktorzy, wspomnienia zza kulis", wyd. 1994
3. Artykuł W. Sadowego "Pożegnanie: Edward Wieczorkiewicz", "Gazeta Wyborcza" (luty 2010)
Zobacz też:
Lipowska gorzko o zmianach w "M jak miłość". "Poszli swoją drogą"
Lipowska rzadko mówi o swoich wnukach. W końcu wyszło, jakie mają relacje
Prawda o relacji Osieckiej i Jandy wyszła na jaw. Ludzie nie mieli pojęcia, co je łączyło








