Joanna Racewicz przez minione lata podejmowała wiele prób ułożenia sobie życia na nowo, jednak wciąż było coś nie tak. W końcu postanowiła rozwiązać sprawę raz a porządnie.
Joanna Racewicz otwarcie to wyznała
Jak sama przyznała z perspektywy czasu, przychodziły jej wtedy do głowy różne pomysły, które okazywały się nie do końca przemyślane.
Po tym, gdy świat Joanny Racewicz zawalił się 10 kwietnia 2010 roku, próbowała na różne sposoby odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Jak potem sama wspominała, czasem ten pęd niepotrzebnie prowadził ją do gabinetu medycyny estetycznej. Tak oceniła to z perspektywy czasu w rozmowie z Moniką Richardson na jej kanale na YouTube:
"Był taki moment, który teraz widzę, że to mi się wymknęło kompletnie spod kontroli. Tak bardzo chciałam odzyskać kontrolę nad swoim życiem...".
Joanna Racewicz podjęła odważną decyzję
Próby ułożenia sobie życia osobistego po śmierci męża, też spełzły na niczym. Był czas, gdy dziennikarka intensywnie randkowała, jednak żadna z tych znajomości nie okazała się przyszłościowa.
W tej sytuacji Racewicz zrozumiała, że jedyne, czego może być pewna to to, że jedyną osobą, która będzie jej towarzyszyć do końca życia, jest ona sama. Postanowiła to zaakcentować w specjalnej ceremonii.
Ślub z samą sobą Joanny Racewicz nie jest pierwszym w polskim show biznesie. Szlaki dziennikarce przetarła Ania Rusowicz, jednak dwa samośluby to wciąż za mało, by opinia publiczna oswoiła się z tym pomysłem.
Joanna Racewicz wyjaśnia swoje pobudki
Kpiny zaczęły się tuż po tym, gdy Racewicz wyznała na Instagramie, że jest już po ceremonii. Celebrytka podeszła do tego z filozoficznym spokojem.
Po tygodniu, który upłynął od samoślubu, przyszła do "Dzień Dobry Wakacje" wyjaśnić, na czym rzecz polega, przynajmniej tym, którzy zechcą posłuchać. Jak zapewniła, jeśli chodzi o tych drugich to pojmuje ich dysonans poznawczy:
"Rozumiem, że biała suknia i słowo "ślub" jest dla wielu osób zarezerwowane dla ceremonii, dla związku kobiety i mężczyzny. Absolutnie to szanuję i nie chciałam tego naruszać. Też byłam żoną i wiem, co znaczy obrączka, przysięga. Nie chciałam rzucać nikomu żadnego wyzwania. To jest obietnica złożona samej sobie. Nie wszyscy muszą to rozumieć. To był dla mnie symbol. Ludzie od pokoleń używają symboli, żeby pokazać coś, co jest ważniejsze i większe niż słowo"
Zobacz też:
Racewicz zaskoczyła wszystkich i wzięła ślub... ze sobą. Teraz szokuje wyznaniem
Pirowski nie wytrzymał ws. ślubu Racewicz. Zebrało mu się na śmieszkowanie
Joanna Racewicz chwilę temu brylowała z ukochanym, a tu wieści o ślubie. Była na nim sama








