Cielecka gwiazdą oryginalnego performance'u. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyła
Magdalena Cielecka ma za sobą ekscytujące wyzwanie zawodowe. Nieco ponad tydzień temu kobieta spędziła na scenie 24 godziny, odgrywając rozstanie ze 100 wyłonionymi wcześniej w ramach castingu partnerami.
W rodzimej odsłonie "The Second Woman" jednego z najgłośniejszych projektów teatralnych ostatnich lat autorstwa Nat Randall i Anny Breckon, który zaprezentowano w ramach Festiwalu Malta w Poznaniu, wzięło udział kilka znanych osób, m.in. Jacek Poniedziałek, dobry przyjaciel aktorki.
Niestety wśród osób zaangażowanych w projekt zabrakło partnera życiowego 54-latki. Kobieta do ostatniej chwili wierzyła, że Bartosz Gelner do niej dołączy, ale tak się nie stało. Teraz wyszło na jaw dlaczego...
Cielecka do końca liczyła, że Gelner pojawi się u jej boku. Mocno się rozczarowała
Niektórych zapewne zdziwi fakt, że 38-latek przegapił jedno z najważniejszych zawodowych doświadczeń w życiu swojej ukochanej. A przecież jego forma pozwoliłaby Gelnerowi nawet na bezpośrednie wzięcie w nim udziału.
Finalnie gwiazdor nie pojawił się jednak na scenie, choć Cielecka do końca na to liczyła. Mężczyzna sam miał wówczas pewne zobowiązania - kręcił w Trójmieście nowe odcinki serialu, w którym gra główną rolę, a do którego obsady niedawno dołączyła i Magdalena.
"Był bardzo ciekawy, zresztą bardzo też wspierał. Był (...) wtedy na planie i opowiadał mi, że cały plan żył tym moim performance'em. (...) Jak kończył zdjęcia, to mówił: 'Magda właśnie zaczyna'. Pojechał do domu spać, wrócił rano na plan, mówił: 'Magda dalej gra'. Jak kończyli zdjęcia następnego dnia, 'Magda dalej gra'" - opowiadała Cielecka w cyklu "Prosto w oczy".
Mimo że Cielecka wiedziała, że Gelner raczej nie pojawi się w stolicy Wielkopolski, to i tak do końca na to liczyła. Wyobrażała sobie nawet, jak by na to zareagowała.
"Myślałam, że wszystko się może wydarzyć. Wiem, że jest na planie, ale różnie to bywa, może czegoś nie wiem i miałam taki przebłysk fantazji, że gdybym się rzeczywiście odwróciła i zobaczyła jego, to jak bym zareagowała po tych wielu spotkaniach, być może właśnie na koniec, i nie wiem, bo to się nie wydarzyło. Ale wtedy w mojej głowie powstała myśl, że chyba bym po prostu skoczyła na niego (...). Nie wiem, czy byśmy w ogóle zagrali scenę" - dzieliła się wrażeniami.
Cielecka przez dobę nie schodziła ze sceny. To Gelner ją namówił
Po powrocie Magda musiała dokładnie streścić przebieg spektaklu wybrankowi.
"Wróciłam do domu do Warszawy i musiałam (...) Bartkowi to wszystko opowiedzieć, a nawet zagrać prawie wszystko" - wyjawiła.
To Bartosz był zresztą tym, który mocno zachęcał partnerkę do podjęcia się tego nietypowego zadania.
"Bartek też lubi tego rodzaju wyzwania i takie przygody, które wykraczają poza nasz porządek i nasze przyzwyczajenia. Muszę powiedzieć, że to on mnie bardzo namawiał, kiedy miałam wątpliwości, czy to w ogóle robić, na zasadzie: '(...) No ciekawe, ale czy mi to jest do czegoś potrzebne i czy mi się tak po prostu po ludzku chce, i po co mi to'. (...) A on mi [mówił]: 'No coś ty, przecież to jest ekstra, przecież to jest szalone'. Był takim motorem, który mnie utwierdzał w tym, że to jest tego warte" - opowiadała.
Takie wsparcie w związku jest nieocenione.

Zobacz też:
Cielecka przez dobę nie zeszła ze sceny. "Czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam"
A jednak Cielecka ucięła plotki. Mówi wprost o "idealnym rozstaniu"
Plotkowano o rozstaniu Cieleckiej i Gelnera, a tu taki zwrot. Wydało się








