Krupa przyłapana w towarzystwie znanego działacza. Nie szczędzili sobie czułości
We wrześniu 2025 portale plotkarskie rozpisywały się o nowym mężczyźnie w życiu Joanny Krupy. Modelka, która dwa lata temu rozwiodła się z drugim mężem i wielokrotnie mówiła w wywiadach, że szukanie miłości idzie jej jak po grudzie, została przyłapana w towarzystwie znanego działacza.
W pewien jesienny weekend celebrytka pochwaliła się na Instagramie nagraniami ze spotkania z m.in. Dawidem Wolińskim, jej kolegą z "Top Model", i... Dominikiem Tarczyńskim. Najwyraźniej odmienne poglądy tych dwojga nie przeszkodziły im we wspólnej zabawie.
Joanna wydawała się świetnie z nim dogadywać. Fotoreporterzy przyłapali ich na żywej rozmowie oraz paru czułych gestach. Tarczyński nie wahał się objąć kobiety w pasie, ona z kolei w pewnym momencie położyła mu głowę na ramieniu, na co ten pogładził ją po włosach.
Nieoczekiwanie sprawa znowu wypłynęła...
Czułe gesty Krupy i Tarczyńskiego wywołały burzę. Nieoczekiwanie sprawa wróciła, w końcu się wyjaśniło
Od razu po całym zajściu i wielkim zamieszaniu wokół niego mężczyzna w dość niejasny sposób komentował medialne plotki.
"To nasza prywatna relacja i chciałbym, aby tak pozostało. Dziękuję za zrozumienie" - napisał w odpowiedzi na pytanie "Faktu".
A teraz w jednym z najnowszych wywiadów znowu został zapytany o to, co naprawdę łączy go z Krupą.
"Znajomość, nic więcej" - powiedział na kanale Bogdana Rymanowskiego.
Przy okazji Tarczyński ujawnił, że nie jest singlem, a "Dżoanę", pomimo że zna ją od lat, nie nazwałby przyjaciółką. O tym, żeby było między nimi coś więcej, nie ma więc nawet mowy.
"Nie no, absolutnie. Dziwię się, że w ogóle ten temat jeszcze żyje" - odparł.
Twarde stanowisko Krupy. Ucięła wszelkie plotki
Po kilku miesiącach milczenie przerwała też i sama Krupa. Dopiero w połowie lutego odniosła się do krążących w sieci domysłów.
"Nigdy nie miałam żadnych relacji romantycznych z Dominikiem Tarczyńskim. (...) Potwierdzam, jestem singlem, nie ma nikogo w moim życiu, Dominik Tarczyński nie jest moim facetem" - napisała wprost na Instagramie.
Miała też wytłumaczenie na ich przyjacielskie gesty.
"Wtedy, co paparazzi nas złapali na imprezie, byłam w grupie ludzi. Tańczyliśmy, śmialiśmy się (...). No i paparazzi widocznie zobaczyli moje InstaStories, przyjechali, zobaczyli, jak ja tam już zmęczona, gotowa jechać do domu, [siedzę] z głową na jego ramieniu i nagle: '(...) Aśka jest z Tarczyńskim!'" - relacjonowała przebieg wieczoru.
W rzeczywistości miała ponoć widzieć się z nim zaledwie trzy razy w życiu. I najwidoczniej nic więcej z tego nie wyszło.
Zobacz też:
Joanna Krupa świętowała swoje urodziny. W pewnym momencie sytuacja wymknęła się spod kontroli
Nie cichnie afera wokół "Top Model". Krupa bez ogródek o angażu El Dursi. Padły wymowne słowa








