Aż huczało od plotek o romansie Dymnej i Stockingera. Prawda o nich wyszła po latach
Gdy na początku lat 80. miała miejsce premiera "Znachora", nikt się jeszcze nie spodziewał, że produkcja Jerzego Hoffmanna będzie jedną z najbardziej kultowych w historii rodzimej kinematografii.
Z jakiegoś powodu tytuł stał się nieodłączną częścią okresu świątecznego. W tym roku w owym czasie, w ciągu zaledwie paru dni, można go oglądać aż kilkanaście razy na różnych stacjach.
W filmie zagrała prawdziwa śmietanka aktorska, m.in. Jerzy Bińczycki, Artur Barciś, Andrzej Kopiczyński, Bożena Dykiel, Jerzy Trela czy Piotr Fronczewski. Do dziś widzowie zachwycają się też wątkiem Anny Dymnej i Tomasza Stockingera, którzy tworzyli parę jak z obrazka.
Wówczas huczało od plotek o romansie, ale dopiero po latach wyszło na jaw, co tak naprawdę między nimi było. Teraz już nie ma żadnych wątpliwości.
Dymna i Stockinger prosili o duble w "Znachorze". "Lubiliśmy się całować"
Wątek Dymnej i Stockingera opowiadał o miłości, która pojawia się pomiędzy dwojgiem ludzi bez względu na dzielące ich różnice społeczne.
On, hrabia, należał przecież do wyższych sfer, ona natomiast była jedynie (bo wtedy jeszcze nikt nie wiedział, że jest córką słynnego lekarza) ekspedientką w wiejskim sklepie.
Mimo przeciwności losu ich uczucie było szczere, podobnie jak wzajemny pociąg między wcielającymi się w nich aktorami. Podobno Anna i Tomasz nie musieli za wiele grać, bo naprawdę się sobą zauroczyli.
"Ja odczuwałem chemię, myślę, że Ania też. Lubiliśmy ze sobą grać. Lubiliśmy się przytulać" - mówił niedawno 71-latek w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Para tak lubiła ze sobą przebywać, że często prosiła o dodatkowe - ponad zwyczajowe trzy - duble.
Zaręczona Dymna i żonaty Stockinger niczego nie udawali na planie "Znachora". "Pocałunki były prawdziwe"
Aktor nie ukrywa, że praca na planie była dla niego wówczas przyjemnością.
"Bardzo się lubiliśmy i bardzo się sobie podobaliśmy i bardzo dobrze nam szło całowanie. Po prostu lubiliśmy się całować. Okazało się, że to może być nie tylko wzruszające i to nie tylko, że tak powiem, wykonywanie zawodu, ale to też może być przy okazji przyjemność" - wyznał.
Granica między prawdą ekranową a rzeczywistością nieco się zatarła.
"Pocałunki były jak najbardziej prawdziwe. Dobry aktor nie może udawać. Było mi cudownie" - dodał.
W momencie premiery "Znachora" Dymna miała 30, a Stockinger 26 lat. Oboje byli wtedy w związkach: ona była zaręczona ze Zbigniewem Szotą, a on żonaty z Jolantą. Tomasz wiedział, że jego relacja z Anną pozostanie tylko w sferze zawodowej.
"Lubiliśmy się i wciąż lubimy, ale nic więcej" - dementowała plotki aktorka.
Dzisiaj gwiazdy, do których niegdyś wzdychała cała Polska i które stanowiły dla widzów przykład pary idealnej, mają raczej sporadyczny kontakt.
Zobacz też:
Dawno nie pokazywała się publicznie. Tak dzisiaj wygląda Anna Dymna
Przypisano mu romans z młodszą koleżanką z "Klanu". Gęsto się tłumaczył
Z samego rana Robert Stockinger nadał komunikat ws. ojca. Dzień nie był przypadkowy








