Krawczyk ubolewa nad stratą męża. Byli razem 24 godziny na dobę, dziś została pustka
Krzysztof Krawczyk zmarł przed pięcioma laty, lecz dla najbliższej mu osoby, jego największej miłości, Ewy Krawczyk, wciąż minęło zbyt mało czasu, by zdołała poradzić sobie z pustką, która wypełniła jej życie po śmierci legendarnego muzyka.
Twórczość Krzysztofa Krawczyka postanowił przypomnieć Polsat na tegorocznym Hit Festiwalu w Sopocie, otwiera się w nowym oknie. Największe przeboje kultowego artysty wykonali m.in. Andrzej Piaseczny, otwiera się w nowym oknie, Kayah, otwiera się w nowym oknie, Ania Dąbrowska, otwiera się w nowym oknie, Edyta Górniak, otwiera się w nowym oknie, Miuosh i Kasia Sienkiewicz, Sidney Polak i chór Sound'n'Grace.
W rozmowie z Plejadą tuż po koncercie "Krzysztof Krawczyk, otwiera się w nowym oknie. To już 5 lat" wdowa po muzyku, która była gościem specjalnym, opowiedziała smutną prawdę o życiu w pojedynkę.
"Ciężkie życie, smutne życie, samotne życie, bycie samą, samotną. To jest bardzo ciężkie. Zawsze byłam z nim 24 godziny na dobę. Razem pracowaliśmy, razem odpoczywaliśmy. Wszędzie razem. Nagle cisza, spokój, pustka, zero wyjazdów, zero występów" - wyjawiła i dodała, że zdążyła już oswoić się ze zmianami, które czekały ją po odejściu ukochanego.
"Już się do tego przyzwyczaiłam (...)" - opowiadała, wspominając 2020 rok, kiedy spędzali razem mnóstwo czasu w domowym zaciszu. "W tym wieku dobrze, że jeszcze mam tyle siły. Udzielam się zawodowo. Gramy koncerty, jeżdżę na koncerty, śpiewam, zapowiadam, opowiadam o Krzysiu" - opowiada.
Ewa Krawczyk cieszy się z małych rzeczy. "Mam dużo siły"
Wdowa po słynnym piosenkarzu cieszy się emeryturą i czasem wolnym, który chętnie przeznacza na podróżowanie po świecie.
Jak sama przyznaje, z czasem zaczęła bardziej doceniać zwyczajne rzeczy takie, jak możliwość wstania z łóżka o własnych siłach.
"(Cieszy mnie to - przyp.red.), że wstaję, że jestem zdrowa, uśmiechnięta, daję sobie radę i że mam dużo siły w sobie. Planuję, co mam jeszcze zrobić, gdzie pojechać itd. Chciałabym kontynuować pielgrzymki. Już byłam na dwóch pielgrzymkach. Z Krzysiem chcieliśmy jeździć, jak już dojdziemy do wieku emerytalnego. Takie mieliśmy założenie" - wspomniała.
Krawczyk spełnia plany sprzed lat. Tego chciał Krawczyk
Ewa Krawczyk wciąż stara się realizować plany, które wcześniej dzieliła z mężem. Po jego śmierci spełnia ich wspólne marzenia i cele.
Zaczęła nawet podróżować do miejsc, które chcieli razem zobaczyć.
"Ponieważ Krzysia nie ma, to ja kontynuuję nasze marzenia i jeżdżę. Byłam w Medjugorje, byłam w Rzymie. (...) Cieszę się, bo to są fantastyczne wyjazdy. Poznaję ludzi" - zaznaczyła na koniec.
Zobacz także:








