Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Tomasz Wygoda zaskakuje w "TzG". Ostatnio poszedł o krok dalej
Tomasz Wygoda pełni rolę oceniającego w "Tańcu z gwiazdami" od pięciu edycji. Specjalista ds. tańca współczesnego zadziwia uczestników i odbiorców swoimi krótkimi, acz pełnymi treści wypowiedziami, w których nie unika metafor i refleksji na temat nie tylko występów, ale i życia jako takiego.
Niektórzy cenią jurora za elokwencję i błyskotliwość, inni jednak narzekają, że jego słowa są niezrozumiałe, a niekiedy nawet i śmieszne. W trwającej obecnie 18. edycji niespełna 52-latek tłumaczył się już ze swojego podejścia, ale jednocześnie wcale nie zamierza go zmieniać.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Po ostatnim odcinku na żywo jest to więcej niż pewne. Choreograf poszedł nawet o krok dalej i po występie Kamila Nożyńskiego aż wszedł na scenę i dokonał zaskakującej prezentacji, mającej lepiej oddać jego przemyślenia. A w sieci oczywiście od razu zawrzało.
W rozmowie z Pomponikiem Wygoda wyjaśnił, co miał na myśli i jak podchodzi do krytyki internautów.
W "Tańcu z gwiazdami" doszło do scen. Wygoda nagle wszedł do parkiet, potem musiał się tłumaczyć
Tancerz wytłumaczył naszemu reporterowi, że bezpośrednią inspiracją do wywodu po występie Nożyńskiego była dla niego informacja, że na 22 marca przypada Dzień Wody.
Stąd właśnie Wygoda jedną z jej postaci, lód, porównał do silnego wizerunku aktora i zaapelował, aby dopuścił on do siebie również delikatność i wrażliwość, z którą może kojarzyć się stan ciekły.
"Ale jest jeszcze para wodna i nie zapominajcie o tym, żeby czasami się unosić i sięgać do góry, (...) mieć nadzieję (...)" - przypomniał swoje własne słowa.
Dla niego była to jasna i trafna metafora, zwłaszcza że każdy człowiek składa się w 70 proc. (w rzeczywistości jest to ok. 55-65) z wody.
"My jesteśmy w przemianie. Nie możemy tylko bazować na jednej energii, ponieważ stajemy się nudni. Jak ktoś jest miękki i słaby, musi nauczyć się siły. Jak ktoś jest silny, musi się nauczyć miękkości. Jak ktoś nie ma zaufania (...), musi się nauczyć zaufania i nadziei. Po prostu my jesteśmy interesujący wtedy, kiedy jesteśmy zmienni, kiedy korzystamy z różnej kolorystyki, z różnych jakości emocjonalnych, z różnych jakości ruchowych, z różnych myśli" - podsumował w rozmowie z Pomponikiem.
Po tej wypowiedzi w "TzG" w sieci aż zawrzało. Wygoda nie mógł przemilczeć
Wygoda zdecydował, że nie będzie się posługiwać tylko terminologią związaną ze światem tańca, tak aby była ona zrozumiała dla nieprofesjonalnie tańczących gwiazd oraz widzów.
"Próbuję się odwołać do zmysłów, ponieważ wszyscy je mamy" - dodał.
Jak zawsze jego kwiecista wypowiedź wywołała skrajne opinie w sieci, ale juror "Tańca z gwiazdami" kompletnie się tym nie przejmuje. A co więcej, uważa, że to dobrze.
"Najgorzej, jakby powiedzieli: 'A takie se'. Ja wolę, żeby ludziom się podobało albo żeby się nie podobało. Bo jak się nie podoba, to coś wprowadza (...). To znaczy, że oni do tej pory nie widzieli czegoś takiego i oni jeszcze nie wiedzą, co z tym zrobić. Czasami jest coś takiego: 'To jest nowe, to odrzucę'. A może się zastanowią i powiedzą, że wcale to nie było takie złe. Mówię: cieszę się, że lubicie albo że nie lubicie. Gorzej, jakby to było chłodne i obojętne" - skwitował wątek.
"Taniec z gwiazdami" w każdą niedzielę o godz. 19:55 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Tomasz Wygoda zabrał głos ws. Komarnickiej i Terrazzino. "Nie przerzucajcie odpowiedzialności"
Tomasz Wygoda dobrze wie, dlaczego Komarnicka odpadła z "TzG". Nie gryzł się w język
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








