Maryla Rodowicz z nominacją do Fryderyka. Nie gryzła się w język
Tegoroczne Fryderyki wywołały wiele emocji. Najpierw do głosu doszła Mery Spolsky, która zawiodła się brakiem nominacji dla jej najnowszej płyty, a teraz - Maryla Rodowicz. Jedna z najbardziej doświadczonych polskich wokalistek nie gryzła się w język. Wystarczyło, że zobaczyła nominację w kategorii Album Roku Pop dla jej ostatniej płyty "Niech żyje bal".
"Ta nominacja mnie totalnie zaskoczyła. To jest moja pierwsza nominacja do Fryderyka w mojej długiej karierze" - powiedziała "Faktowi".
Maryla Rodowicz gorzko o nagrodach. "Byłam niewidzialna"
Niestety, nie zabrakło też gorzkich słów. Maryla przyznała, że przez lata była niewidoczna dla Fryderyków.
"Mimo regularnie wydawanych płyt produkowanych przez najlepszych: Smolik, Borys, Kondracki, Herdzin, byłam niewidzialna, nie istniałam" - dodała.
Mimo wszystko Rodowicz jest wdzięczna za wyróżnienie jej ciężkiej pracy:
"Teraz jest mi oczywiście miło, głównie z powodu moich fantastycznych gości na płycie, z powodu wdzięczności dla mojego menedżmentu".
Maryla Rodowicz w przeszłości odmówiła przyjęcia ważnej nagrody
Co ciekawe, Maryla w przeszłości zbuntowała się przeciw Fryderykom. W 2008 roku odmówiła przyjęcia Złotego Fryderyka za całokształt twórczości. Nie chciała być nagradzana za przeszłość, skoro jej aktualna twórczość była ignorowana.
"Kilka lat temu przyznano mi Fryderyka za całokształt, ale odmówiłam przyjęcia statuetki. Wie pan dlaczego? Bo uważam, że nie mam jeszcze całokształtu, cały czas wydaję nowe płyty. Nigdy, ale to nigdy nie zdarzyło się też, żebym została nominowana w kategorii wokalistka. No chyba nie jestem aż tak złą wokalistką, żeby nie zasłużyć przynajmniej na nominację" - wyznała piosenkarka na łamach "Vivy!".
Rodowicz ostatnie nominacje do Fryderyków otrzymała w latach 90. W 1995 za album "Złota Maryla" oraz w 1998 za "Przed zakrętem".
Czytaj też:
10 miesięcy po występie z Rodowicz Ralph Kaminski wyznał prawdę. "Trudno się współpracuje"
Nie do wiary, do czego doszło na koncercie Rodowicz. Sceny takie, że ludzie łapali się za głowę








