Nie żyje Jan Frycz. Miał 72 lata
Tuż po weekendzie polskie media nieoczekiwanie obiegła informacja o śmierci Jana Frycza. Przykre wieści przekazali przedstawiciele stołecznej sceny, z którą aktor był związany przez dwie dekady.
"Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu - nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień" - można przeczytać w mediach społecznościowych.
Sławni znajomi i przyjaciele szybko zaczęli dzielić się publicznie wspomnieniami związanymi z aktorem. W gronie tym znaleźli się m.in. Katarzyna Grochola, Małgorzata Kożuchowska, Jan Englert czy Andrzej Grabowski.
Na szczere i poruszające wyznanie zdobyła się teraz Grażyna Szapołowska.
Szapołowska znała się z Fryczem od prawie 50 lat. Byli ze sobą bardzo blisko. "Ostatni raz trzymaliśmy się za ręce"
Nie wszyscy wiedzą, że Szapołowska i Frycz znali się od blisko pięciu dekad. Ich przyjaźń opierała się na wzajemnym wsparciu i szacunku. Na ekranie wystąpili razem tylko raz, ale na scenie spotykali się wielokrotnie.
"Janku, ostatni raz trzymaliśmy się za ręce w marcu podczas premiery (...) [filmu Pata Howla - przyp. aut.]" - napisała na początku instagramowego posta 72-latka.
Gwiazda wróciła pamięcią do okresu, w którym kolega był dla niej szczególnym oparciem.
"Nigdy nie zapomnę naszej pracy z Jerzym Jarockim przy przedstawieniu 'Tanga' Sławomira Mrożka. Nie zapomnę twojej troski i zadawania pytań, gdy odchodziła moja mama w tym czasie i twojego stanowiska przy wyrzucaniu mnie z teatru" - wyjawiła.
Rzeczywiście, w 2011 roku Szapołowska została zwolniona przez wspomnianego wyżej Englerta, dyrektora placówki. Wszystko z uwagi na to, że aktorka zdecydowała się wystąpić w telewizyjnym show, przez co musiano odwołać spektakl z jej udziałem.
Dokładnie rok wcześniej po długiej chorobie zmarła jej mama. Aktorka troskliwie opiekowała się nią do samego końca.

Szapołowska ze wzruszającym wyznaniem o Fryczu. Zwróciła się do niego bezpośrednio
Widać, że tak jak wcześniej odejście rodzicielki, tak teraz Szapołowska mocno przeżywa utratę przyjaciela.
"Jesteś w mojej pamięci ze swą skromnością, niebywałym talentem, olbrzymią empatią i wyjątkową ciekawością świata. Zawsze umiałeś współczuć ludziom. (...) Zawsze miałeś ciepłe dłonie i półuśmiech na twarzy w przymrużonych oczach" - zwróciła się do niego publicznie w social mediach.
Gwiazda liczy, że jeszcze kiedyś znowu się spotkają.
"Tak szybko odpływamy fizycznie w objęcia (...), ale pamięć o Tobie będzie jak najdłużej żyć. Do zobaczenia, Janku, gdzieś tam…" - dodała ze smutkiem.
Na koniec wyraziła współczucie dla najbliższych Frycza, zwłaszcza jego żony Małgorzaty.
Zobacz też:
Pogrzeb Jana Frycza będzie miał rangę państwową? O to zabiega ZASP
Poruszona Małgorzata Kożuchowska zabrała głos po śmierci Jana Frycza. Wciąż nie może uwierzyć
Andrzej Grabowski ujawnia ws. śmierci Jana Frycza. Jest tak, jak ludzie myśleli








