Nie żyje Jan Frycz. Zmarł w sobotę 15 sierpnia
W poniedziałek 17 sierpnia media obiegła informacja o śmierci Jana Frycza. Wybitny aktor teatralny i filmowy odszedł dwa dni wcześniej w wieku 72 lat. Smutną wiadomość przekazali przedstawiciele Teatru Narodowego w Warszawie.
Śmierć Jana Frycza poruszyła zarówno jego fanów, jak i bliskich oraz osoby związane z branżą artystyczną. W sieci od godzin pojawiają się kolejne pożegnania i wspomnienia poświęcone zmarłemu artyście.

Małgorzata Kożuchowska na antenie pożegnała Jana Frycza. Tak go zapamięta
Do śmierci Jana Frycza odniosła się w rozmowie z TVN24 Małgorzata Kożuchowska. Aktorka przyznała, że choć wiedziała o chorobie starszego kolegi po fachu, wciąż trudno jej uwierzyć, że już go nie ma.
"Cały czas jestem między taką wiarą, a niewiarą w to, co usłyszałam. Wiem, że Janek długo chorował i dzielnie walczył, ale do ostatnich dni był bardzo aktywny i bardzo chciał pracować i pracował na tyle, na ile mógł" - powiedziała na antenie.
Kożuchowska podkreśliła, że podziwiała Jana Frycza nie tylko jako aktora, ale również jako człowieka o niezwykłej inteligencji i wyjątkowym poczuciu humoru. Przez lata stał się dla niej nie tylko przyjacielem, lecz także zawodowym autorytetem.
"Janek był kimś, od kogo się bardzo dużo nauczyłam, ale też kto tak upewniał mnie w tym, że ten zawód to jest nie tylko rzemiosło, ale to jest coś więcej. On był niezwykłym absolutnie aktorem" - dodała.
Małgorzata Kożuchowska wspomina ostatnie spotkanie z Janem Fryczem. Będzie za nim tęsknić
Odejście Jana Frycza tak mocno poruszyło Małgorzatę Kożuchowską, że postanowiła pożegnać go także w mediach społecznościowych. Aktorka opublikowała wyjątkowy wpis, w którym ciepło wspomniała zmarłego artystę i wróciła pamięcią do historii ich wieloletniej znajomości.
"Marzyłam, żeby spotkać się z nim w pracy. I stało się! Jarocki obsadził nas w "Miłości na Krymie". Janek grał Zachedryńskiego, ja Tatianę. Uwielbiałam to! Uwielbiałam jego poczucie humoru, autoironię, dystans. To jak opowiadał, jak się śmiał, jak patrzył trochę z ukosa. Ostatni raz spotkaliśmy się przypadkiem pod teatrem i jak zawsze nie było to przelotne spotkanie, znowu zatrzymaliśmy się, żeby porozmawiać! Obok Janka nie można było po prostu przejść, trzeba się było/chciało się zatrzymać. Gdybym wiedziała, że był to ostatni raz… Janku będę za Tobą tęsknić. Już tęsknię" - napisała poruszona.
Zobacz też:
Przyjaciel ujawnił prawdę o ostatnich miesiącach życia Jana Frycza. Wiedział, co go czeka
Englert wspomina zmarłego Jana Frycza. "Miał wpływ również na moje życie"








