Jan Frycz nie żyje. Aktor odszedł w wieku 72 lat
Wiadomość o odejściu Jana Frycza poruszyła całe środowisko artystyczne w Polsce. Słynny aktor filmowy i teatralny odszedł w wieku 72 lat, pozostawiając po sobie wiele niezapomnianych ról oraz kreacji, które na dobre zapisały się w historii kina, telewizji oraz sceny.
Informację przekazali przedstawiciele Teatru Narodowego, z którym Jan Frycz związany był od ponad dwóch dekad.
"Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu - nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście, mogąc spotykać się na co dzień" - można przeczytać w mediach społecznościowych.
Jan Englert przerwał milczenie. Tak zapamięta Jana Frycza
Teraz swoimi wspomnieniami o aktorze podzielił się Jan Englert - były dyrektor warszawskiego teatru. Obaj artyści mieli okazję współpracować przy kilku spektaklach, poza tym mieli dobrą relację także poza sceną.
"Odszedł człowiek, który miał olbrzymi wpływ na polską kulturę, szczególnie teatralną, a także filmową. Człowiek, który miał osobowość. Tą osobowością (...) zmuszał do wysiłku wszystkich współtwórców" - mówił reżyser w rozmowie z Plejadą.
Przy okazji 83-latek podkreślił, że chociaż Jan Frycz był jednym z najbardziej cenionych osobowości związanych z aktorstwem, nigdy nie zabiegał o uznanie i popularność.
"Odszedł ktoś, o kim, myślę, że będą mówione komplementy, że jest niezastąpionym, wspaniałym, wielkim aktorem, choć nigdy o to nie walczył. Na tym polegała również jego siła. Był wielkim aktorem. Był wielką osobowością. Był kimś, kto miał wpływ również na moje życie. Takim go będę wspominał" - dodał w tym samym wywiadzie.
Jan Frycz stał się dla wielu prawdziwym mentorem. "To był prawdziwy artysta"
Jan Englert przez wiele lat prowadził twórcze dyskusje ze swoim kolegą po fachu. Chociaż nie zawsze stronom udawało się dojść do porozumienia, dziś reżyser wspomina to ze szczególnym podziwem.
"Przez ten czas odbyliśmy niezliczoną liczbę spotkań, bardzo różnych (...), ale zawsze - a to bardzo ważne, najważniejsze wręcz - niezwykle twórczych. Bo to był prawdziwy artysta - dziś nadużywa się tego słowa, ale w odniesieniu do niego, nie jest ono nadużyciem w żadnym stopniu. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że on naprawdę zmieniał rzeczywistość, a to potrafią tylko prawdziwi, wielcy artyści" - podsumował w rozmowie z Wirtualną Polską.

Zobacz też:
Jan Frycz nie żyje. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów miał 72 lata
Jan Frycz ma wyraźną opinię o wczesnych ślubach. Sam się o tym przekonał
Niewielu wie, czym zajmuje się najstarsza córka Jana Frycza








