Weronika Rosati wspomina casting w Hollywood
Weronika Rosati ma ciemne włosy i wyraziste rysy - urodę odbiegającą od stereotypowego wizerunku jasnowłosej Słowianki. Okazuje się, że w Hollywood samo polskie pochodzenie nie wystarcza, by przekonać do niej osobę odpowiedzialną za obsadę.
Aktorka w rozmowie z Marzeną Rogalską na antenie Radia Złote Przeboje została zapytana o to, czy w Hollywood ma szansę grać Słowianki. W odpowiedzi wróciła pamięcią do sytuacji sprzed około dekady. Do amerykańskiego filmu szukano wówczas polskiej aktorki. Wydawało się, że spełniała wszystkie warunki.
"To było z dziesięć lat temu i potrzebowali Polki, stuprocentowej Polki do amerykańskiego filmu. Wszystko się zgadzało, mój wiek. I pamiętam, że mój [menedżer] wysłał do reżysera obsady moje zdjęcie z moim nazwiskiem i mówi: Ona jest Polką" - relacjonowała.
Weronika Rosati nie dostała roli Polki
Reakcja osoby odpowiedzialnej za obsadę nie była jednak obiecująca. Menedżer Weroniki Rosati nie zamierzał odpuszczać i przekonał ją, by nagrała swoją prezentację, przez cały czas mówiąc po polsku. Rosati zastosowała się do wskazówki. Przygotowała emocjonalną scenę, w której "lamentowała" w ojczystym języku. Odpowiedź po wysłaniu materiału była jednak krótka i angaż przeszedł jej koło nosa.
"Wysłaliśmy to i reżyser castingu powiedział: Good try [Niezła próba - red.]. Po prostu nie. Kompletnie nie. I rzeczywiście nigdy nie dostałam roli Polki. Po prostu nigdy" - wyznała.
Rosati dodała, że kilkukrotnie grała postacie określane jako pochodzące z Europy Wschodniej. W żadnym z tych przypadków nie wskazano jednak, że jej bohaterka jest Polką.
"Dostałam parę razy rolę, która miała być Eastern European, czyli wschodnia Europejka. To wiadomo, mogła być to równie dobrze Rumunia czy Węgry. Zresztą mam węgierskie i troszeczkę rumuńskie nawet pochodzenie. Może dlatego" - dodała.

Zobacz też:
Weronika Rosati zajęła się produkcją filmową. Ma jasno określony cel, otwiera się w nowym oknie








