W poniedziałkowe popołudnie do mediów trafiła bardzo smutna wiadomość o śmierci Jana Frycza. Aktor miał 72 lata. W sieci żegnać zaczęli go koledzy z branży oraz wielbiciele jego talentu.
W TVN 24 pojawił się za to sam Andrzej Grabowski, który znał i przyjaźnił się z Fryczem od lat. Panowie występowali wspólnie w teatrze i darzyli się ogromną sympatią.
Nic więc dziwnego, że wiadomość o jego śmierci tak bardzo zasmuciła serialowego Ferdka ze "Świata według Kiepskich".
Andrzej Grabowski wspomina Frycza. "Nie wszyscy wiedzą"
Na antenie stacji gwiazdor z trudem powstrzymywał łzy. Chciał jednak podkreślić i przypomnieć, jak wybitnym aktorem był jego przyjaciel:
"To, że był wybitnym aktorem, naprawdę wybitnym - rzadko zdarza się tak wielki aktor - powiemy wszyscy, ale nie wszyscy wiedzą, że był też wyjątkowym człowiekiem. Pozostawił po sobie tyle wspaniałych ról, tyle wspaniałych wspomnień, tyle opowieści. Zawsze był temu zawodowi oddany, on potrafił analizować swoje role, przygotowania do roli, swoje sztuki" - wyznał Grabowski w TVN24.
Andrzej Grabowski wyjawił prawdę ws. śmierci Frycza. Jest tak jak ludzi myśleli
W materiale, który zamieszczono w głównym wydaniu "Faktów", wspomniał też, z jak poważnymi problemami zmagała się od paru lat Jan Frycz.
"Już od paru lat był ciężko chory, ale ile razy do niego dzwoniłem, on tym swoim tubalnym głosem sprawiał wrażenie absolutnie zdrowego człowieka. Jak się go pytałem: "Jak tam z leczeniem?", mówił: "Wszystko dobrze". No i lata" - wyjawił wzruszony Grabowski.
Zobacz też:
Jan Frycz nie żyje. Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów miał 72 lata
Jan Frycz ma wyraźną opinię o wczesnych ślubach. Sam się o tym przekonał
Niewielu wie, czym zajmuje się najstarsza córka Jana Frycza








