Maja Rutkowski dość niemrawo protestowała, gdy Ilona Felicjańska w "Królowej przetrwania" punktowała jej rozrzutność i zarzucała hipokryzję, gdy Maja zapewniała, że lubi żyć skromnie.
Ilona Felicjańska beszta uczestniczki "Królowej przetrwania"
O tym, że Ilona Felicjańska idzie do "Królowej przetrwania" w zaczepnym nastroju, było wiadomo, odkąd ujawniła powody, jakie zaważyły na jej decyzji. Jak wyznała, kierowała się poczuciem misji, jaką jest krzewienie tradycyjnych wartości w zepsutym świecie show biznesu.
Nie można jej zarzucić, że nie dotrzymała słowa. Na początek zwierzyła się ze swojego rozczarowania odkryciem, że uczestniczki programu dbają o urodę, co, zdaniem Ilony, rzuca cień na ich duchowość, a potem skupiła się na Mai Rutkowski.
Kłótnia Felicjańskiej i Rutkowski: o co poszło?
Kiedy żona Krzysztofa wyjawiła, że nie ma wygórowanych potrzeb, na co dzień żyje skromnie i mogłaby cały czas żywić się tylko wiejskimi jajkami, Felicjańska symbolicznie wzięła te jajka i rzuciła Mai w twarz. Jak stwierdziła:
"Jajka od pani na wsi są dużo bardziej ekskluzywne niż te ze sklepu po 20 groszy. Wiesz, to jest właśnie luksus, jajko od pani ze wsi".
W tej sytuacji Mai zabrakło argumentów, czego chyba do tej pory żałuje, bo trudno inaczej wyjaśnić entuzjazm, z jakim punktowała w rozmowie z Kozaczkiem osoby, które ją krytykują, nie mając pojęcia o jej życiu. Czyli takie, jak Ilona:
"Ludzie oceniają po okładce. Nie znają mnie, ani mojego męża, jacy my jesteśmy, ile musieliśmy przejść, jak nasz dzień wygląda, że my tak naprawdę nie mamy życia. Żeby sobie zapewnić te rzeczy materialne, śpimy po dwie, trzy godziny. Polacy nie lubią ludzi, którzy osiągają sukces, a jeszcze jak za tym sukcesem idą pieniądze…To jest przykre, bo powinniśmy się wspierać. Jest tyle zła, że właśnie jednostki powinny wesprzeć uśmiechem, dobrym słowem, przeprowadzić staruszkę przez ulicę".
Maja Rutkowski: tak pielęgnuje swoją wrażliwość
Trzeba przyznać, że Maja jest dość wdzięcznym obiektem do krytyki. Najwyraźniej lata spędzone w blasku fleszy nie nauczyły jej ostrożności, bo w wywiadzie dla Kozaczka poszła na całość. Przytoczyła sytuację, która, jej zdaniem, potwierdza jej skromność i wielkoduszność:
"Miałam taką sytuację, chyba 3 lata temu, jechałam samochodem w Łodzi koło Manufaktury, ze 20 samochodów minęło staruszkę, przewróciła się i złamała sobie nogę. Jechałam limuzyną, w białych skórach, ktoś by powiedział: zadzwonię po pogotowie, a ja włączyłam awaryjne światła, wzięłam ją do tego auta, położyłam na tylnej kanapie, zawiozłam".
Aż strach pomyśleć, jaki Ilona mogłaby zrobić użytek z tej historii. A to jeszcze nie koniec. Maja uchyliła też rąbka tajemnicy jeśli chodzi o codzienną pracę nad sobą i swoją duchowością:
"Nigdy nie wiesz, kogo możesz spotkać na swojej drodze. Dla mnie każdy człowiek jest tak samo wartościowy. Ja się w ogóle nie zawahałam, żeby pomóc tej kobiecie. Ona też nie wiedziała, kim ja jestem, bo ja nie krzyczę, że jestem Mają Rutkowski. Jestem Mają i staram się każdego dnia być najlepszą wersją siebie, Mają o dobrym sercu".
Zobacz też:
Na rozprawie Rutkowskiego doszło do scen. "Krzyki z zamkniętej sali niosły się po całym korytarzu"
Ilona Felicjańska pokazała, co potrafi. Właśnie po to przyszła do show
Rutkowski nie gryzła się w język ws. sporu z Felicjańską. "Jest ostatnią osobą" [POMPONIK EXCLUSIVE]








