Krzysztof Rutkowski w sądzie. Emocji nie brakowało
W środę 8 kwietnia odbyła się rozprawa sądowa dotycząca syna Krzysztofa Rutkowskiego.
Nie było to pierwsze spotkanie stron, jednak tym razem atmosfera była wyjątkowo napięta. Natasha Zych wystąpiła z wnioskiem o podwyższenie świadczenia na Alexandra, argumentując to sytuacją ekonomiczną Rutkowskiego oraz rosnącymi kosztami utrzymania.
Tego dnia emocji nie brakowało. Dziennikarz "Super Expressu", który był na miejscu relacjonował, że: "gdy Krzysztof Rutkowski zaczął zeznawać, jego krzyki z zamkniętej sali niosły się po całym korytarzu".
Początkowo Natasha Zych domagała się podwyższenia świadczenia z 2 do 30 tysięcy złotych na czas trwania procesu. Sąd zdecydował jednak o tymczasowym zwiększeniu kwoty do 3 tysięcy złotych miesięcznie, z wyrównaniem od stycznia 2025 roku. Rutkowski przekonywał, że taka suma jest wysoka i wystarczająca na utrzymanie 17-letniego syna.
Rutkowski podpadł matce swojego dziecka. "On żyje w oderwaniu od rzeczywistości"
Po zakończeniu rozprawy Natasha Zych zdecydowała się publicznie skomentować zachowanie byłego partnera. W rozmowie z "Super Expressem" nie kryła oburzenia słowami, które miały paść z ust Krzysztofa Rutkowskiego.
"Nie było z ich strony w ogóle mowy o realnych potrzebach nastolatka. On chciał umniejszyć i upokorzyć mojego syna. Krzysztof twierdził, że ma tylko 6 tysięcy złotych na koncie i że jego żona nic nie zarabia, mimo że występuje w telewizji. Zapewniał, że wszystko dostają w barterach i że sam właściwie nie wie, ile na siebie wydaje. On żyje w oderwaniu od rzeczywistości" - mówiła.
Zachowanie Rutkowskiego miało zaskoczyć także jego syna.
"Wparował na salę i zaczął tak krzyczeć, że zrobił się cały czerwony. Bałem się, że dostanie zawału. Przyszedł do sądu w złotym łańcuchu, a twierdzi, że ma tylko 6 tysięcy złotych na koncie?" - relacjonował.
Krzysztof Rutkowski sprzeciwił się matce swojego syna. Domaga się sprawiedliwości
Zupełnie inaczej całą sytuację ocenia sam Krzysztof Rutkowski. Detektyw bez licencji podkreśla, że przez lata regularnie wywiązywał się ze swojego obowiązku, co sąd powinien wziąć pod uwagę.
"Nie spóźniłem się z płatnościami ani jednego dnia. Uważam, że 3 tys. zł miesięcznie (2 alimentów + tysiąc na szkołę - przyp. red.) to wystarczające" - powiedział.
Rutkowski nie ukrywa oburzenia i twierdzi, że żądania Natashy Zych są przesadzone. Zaznacza również, że utrzymanie dziecka jest obowiązkiem obojga rodziców.
"(...) Niech sąd zdecyduje o realnych możliwościach utrzymania (...). Skoro ja położę 3 tys. zł i ona jako matka ma również obowiązek utrzymywać dziecko w tych ramach ekonomicznych, to mamy kwotę 6 tys. Na utrzymanie 16-letniego chłopaka taka kwota w zupełności wystarczy" - stwierdził.
Teraz sąd ma dokładniej przyjrzeć się potrzebom Alexandra oraz dochodom Krzysztofa Rutkowskiego i zdecydować, czy kwota świadczenia zostanie podwyższona.
Zobacz też:
Rutkowski nie gryzła się w język ws. sporu z Felicjańską. "Jest ostatnią osobą" [POMPONIK EXCLUSIVE]








