Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke wzięli ślub we Włoszech
Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke dwukrotnie brali ślub. Najpierw wzięli ślub cywilny, a niedługo potem zorganizowali huczne przyjęcie dla najbliższych we Włoszech. Ceremonia w Ligurii była ich marzeniem. Hanna miała na tę okazję dwie suknie ślubne i jako utytułowani tancerze, którzy poznali się na parkiecie mieli też przygotowany na tę okazję wyjątkowy taniec, o którym tancerka tak opowiadała
"Ten taniec był jedyny i niepowtarzalny - był opowieścią o naszym życiu. Całość budowały spojrzenie i dotyk. W końcu nikt nas nie oceniał, byliśmy tylko my dwoje…" - mówiła dla magazynu "Viva!".
Dopiero teraz, po dwóch latach od tej niezwykłej ceremonii taneczna para znana z "Tańca z gwiazdami" wyjawiła w wywiadzie dla "Vivy!", że do całej imprezy o miałoby nie doszło.
Do ślubu prawie nie doszło
Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke uwielbiają Włochy i byli przekonani, że właśnie w tym słonecznym kraju chcą sobie powiedzieć tak, choć taka impreza wiąże się z załatwianiem dodatkowych formalności.
"To było wyzwanie, bo nie obeszło się bez różnych wpadek. Wydarzyło się to, że prawie ślubu nie było. (…) Żeby to wszystko miało ręce i nogi, to byliśmy technicznie przygotowani, ale logistyka zawiodła. Zabrakło jednego papierka" - opowiadał Jacek Jeschke.
"W Polsce powiedziano nam, że wszystko jest, a tam na miejscu - że nie jest ok. Tuż przed ślubem trzeba było dzwonić do kurii w Geniu, a że oni mieli sjestę, to nikt nie odbierał. Na szczęście ktoś tam powiedział "si" no i "si" - dodała Hanna Żudziewicz.
Goście Hanny Żudziewicz i Jacka Jeschke o niczym nie mieli pojęcia
Wszystko udało się załatwić, dzięki uprzejmości Włochów, jednak nim Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke dostali zgodę, to było sporo napięcia.
"Najpierw mieliśmy aperitif, więc goście nawet nie wiedzieli, że to jest wszystko opóźnione, ale ja, która siedziałam w hotelu wiedziałam. Cały czas dzwoniłam do Jacka i jak już wiedziałam...".
Jacek nie odbierał telefonów od Hanny, a jak już odbierał, to uspokajał ją, żeby cierpliwie czekała 15 minut i kolejne 15 minut. Tancerka była przekonana, że nie jest dobrze i z wymarzonego ślubu nic nie wyjdzie.
"W końcu mówię: 'Nie. Idę, bo ja swoje wesele przegapię'. Więc nie miałam takiego wejścia w sukni, jak to zwykle bywa, tylko przyszłam, była impreza i zaczęliśmy od zdjęć" - opowiada tancerka dla "Vivy!".
"Tak. Zaczęliśmy od zdjęć, podziękowań i tak dalej. To było takie wydłużanie sytuacji. Stwierdziliśmy, że jak coś nie wyjdzie, to zrobimy sobie przysięgę tutaj po swojemu" - mówił tancerz.
"A jak goście są, to niech się bawią" - dodała Hanna.
Ostatecznie Hannie i Jackowi udało się zawrzeć ślub a wesele relacjonowali w sieci. Zdjęcia z trzydniowego wydarzenia para zamieściła w mediach społecznościowych.
Na pierwszą rocznicę ślubu Hanna dostała od męża obraz z ich podobizną. Na złotym tle widać przytulających się Jacka i Hannę. Jest to przerobiona fotografia ślubna pary z ich włoskiego ślubu marzeń. Obraz ten wisi w salonie tanecznej pary i przypomina im o tych pięknych i emocjonujących chwilach sprzed dwóch lat.
Zobacz też:
Tak mieszkają Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke. Apartament tancerzy ocieka luksusem
Hanna Żudziewicz stanęła w obronie córki. Oburzające pytanie internauty!








