Jak się okazuje, widzowie "M jak miłość", którzy ostrzegali produkcję, że fabuła zmierza w zbyt przygnębiającym kierunku, mieli rację.
Ich ponure przewidywania konsekwentnie spełnia Paweł Zduński. Grany przez Rafała Mroczka bohater od kilku tygodni pogrąża się w coraz głębszych odmętach żałoby.
Tragiczne zamknięcie wątku Dominiki Kachlik
Kiedy na początku roku gruchnęła wieść, że w 1907 odcinku z "Emką" pożegna się, w dramatycznych okolicznościach, jedna z najbardziej lubianych postaci, widzowie zasypali producentów protestami i groźbami.
Na oficjalnych profilach internetowych serialu grozili, że jeśli Franka rzeczywiście umrze, przestaną oglądać. Inni w bardziej ugodowy sposób próbowali przemówić producentom do rozsądku, argumentując, że nawet bez uśmiercania Franki życie jest wystarczająco trudne.
Jednak, jak się potem okazało, nie było innego sposobu na zamknięcie tego wątku. Grająca Frankę Dominika Kachlik po emisji swojego ostatniego odcinka wzięła całą winę na siebie i przeprosiła widzów za to, że Franka musiała pożegnać się z życiem po to, by aktorka mogła pożegnać się z produkcją i zająć innymi wyzwaniami zawodowymi.
Rafał Mroczek w odmętach smutku
Jak się okazało, dramatyczne odejście Franki to był tylko początek. Owdowiały Paweł Zduński nie mogąc poradzić sobie z tą dojmującą stratą, szukał ucieczki w substancjach zmieniających świadomość.
Maria, która rodzinnej tragedii i załamaniu syna, stanęła przed koniecznością zastąpienia osieroconemu wnukowi rodziców, w 1926 odcinku znajduje Pawła nieprzytomnego.
Już wiadomo, że w zaplanowanym na 21 kwietnia odcinku lekarzom uda się odratować Zduńskiego. Mama, nie widząc innego wyjścia, wywozi go do Grabiny, gdzie czeka niezawodna Barbara, z dobrymi radami na każdą okazję.
Teresa Lipowska wspomina Witolda Pyrkosza
Tym razem też spełni pokładane w niej nadzieje, chociaż konieczne okaże się wytoczenie najcięższych dział w postaci wspomnienia o Lucjanie. Barbara uświadomi Pawłowi, że nie jest jedyną osobą na świecie, którą spotkała taka tragedia:
"Gdy Lucek odszedł, nie mogłam zrozumieć, jak to jest możliwe, że dla mnie wszystko się skończyło… Że czuję taki ból, że oddychać nie mogę, a świat pędzi dalej, jakby nic się nie stało. Wiesz, jak dużo czasu potrzebowałam, żeby na nowo znaleźć swoje miejsce po stronie tych dalej żyjących? Ale znalazłam je… I to zadanie jest teraz, kochanie, przed tobą…"
Na wyjaśnienie, czy słowa Barbary powstrzymają staczanie się Pawła, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Zobacz też:
Ledwie ucichła afera, a tu taki zwrot w "M jak miłość". Franka jednak powróci
Telewizja Polska zadecydowała ws. Marcina Mroczka. To już pewne
Widzowie "M jak miłość" grzmią. Franka odeszła, a teraz to. Jest oficjalna odpowiedź








