Wszyscy czekają na nową "Lalkę". Obsada ugina się od znanych nazwisk
Od ogłoszenia prac nad nową adaptacją "Lalki" minął ponad rok. Informacja ta wywołała wówczas ogromne poruszenie w mediach, jako że dotyczyła powieści cieszącej się w kraju nad Wisłą szczególną estymą.
Największe zainteresowanie wzbudzała lista nazwisk zaangażowanych w powstanie filmu. Sukcesywnie odkrywane karty dotyczące obsady zapowiadały jeden z najbardziej gwiazdorskich projektów minionych lat.
W końcu w główne role w produkcji wcielą się Marcin Dorociński i Kamila Urzędowska, a na ekranie towarzyszyć im będą m.in. powracający na plan Marek Kondrat, Agata Kulesza, Maria Dębska, Dawid Ogrodnik, Andrzej Seweryn czy Mateusz Damięcki.
Nieoczekiwanie wokół tytułu zrobiła się niezła afera. Związany z nim Borys Szyc musiał to skomentować. Powiedział wprost, co o tym sądzi.
Szyc wprost o aferze ze swoim mimowolnym udziałem. "Większość udaje"
Niedługo po ekscytującym ogłoszeniu na temat nowej filmowej wersji "Lalki" wyszło na jaw, że równocześnie trwają prace nad... serialową wersją powieści.
W produkcję Netfliksa zaangażowani są m.in. Sandra Drzymalska, Tomasz Schuchardt i Magdalena Cielecka. Premiera zaplanowana jest jeszcze na ten rok.
W jednym z najnowszych wywiadów Szyc zabrał głos na ten temat.
"Nie znam historii serialowej 'Lalki', więc trudno mi powiedzieć. Pojawiła się, wydaje mi się, po ogłoszeniu naszej. Historia, powiedzmy, jest znana generalnie dosyć dobrze. Przynajmniej większość ludzi udaje, że ją zna. Albo czytała książkę, albo coś o niej słyszała. Jest to ciekawe, sam jestem ciekaw" - powiedział w rozmowie z Plejadą.
Borys Szyc wprost o aferze wokół nowej "Lalki". "Dajcie więcej"
Aktor podkreślił, że choć projekty realizowane przez polską firmę produkcyjną i Netfliksa wiele łączy, to jednak są to dwa zupełnie odrębne byty.
"Na pewno te historie będą się różnić, z tego, co już wiem. Sposób opowiadania, a i chyba sama historia w tej opowieści serialowej jest jakoś zmodyfikowana" - wyjawił.
Szyc podchodzi do tego niecodziennego splotu wydarzeń z właściwym sobie poczuciem humoru.
"Za mało 'Lalki' w 'Lalce', no nie wiem. Dajcie więcej" - żartował.
Trzeba przyznać, że sytuacja, w której w jednym roku ukażą się dwie nowej "Lalki", jest dość dziwna. Ostatni raz filmowcy po tę klasykę rodzimej literatury sięgali niemal 50 lat temu, w międzyczasie było więc sporo okazji, by spojrzeć na nią świeżym okiem.
Pech chciał, że dwie ekipy sięgnęły po nią w mniej więcej tym samym czasie. Ale czy na pewno pech...?
Wspólny tytuł to jedyne, co łączy nowe adaptacje "Lalki". Twórcy podeszli do tematu zupełnie inaczej
O planach stworzenia nowej "Lalki" studio Gigant Films (wtedy jeszcze we współpracy z TVP) poinformowało w 2024 roku. Wtedy mówiono o filmie kinowym, na podstawie którego powstanie serial telewizyjny.
Jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć z umowy wycofała się Telewizja Polska, rezygnując z drugiego ze wspomnianych docelowych produktów. Na tapecie pozostał więc tylko film, o którym (a zwłaszcza o jego obsadzie) stopniowo dowiadywaliśmy się coraz więcej.
Aż tu nieoczekiwanie do gry wkroczył Netflix. Słynąca z trzymania swoich projektów w tajemnicy do ostatniej chwili platforma pod koniec czerwca ubiegłego roku, a więc na długo po swoich konkurentach, ogłosiła, że prowadzi prace nad serialem.
Z informacji oraz materiałów wizualnych trafiających do mediów wygląda na to, że te dwa tytuły, choć brzmiące tak samo, są zupełnie inne. Film w reżyserii Macieja Kawalskiego ma być bardziej klasyczny w formie i ściśle osadzony w realiach epoki, a seria Pawła Maślony - zdecydowanie bardziej współczesna.
"Opowiada to w taki sposób, który nie jest grzeczny, który jest współczesny, nasz, dzisiejszy. Oczywiście my jesteśmy w kostiumie, wszystko tam się zgadza, każdy detal historyczny, ale jednak to jest podkręcone (...). [Maślona] nie boi się ludzkiej natury w żadnej postaci. Prawdziwej ludzkiej natury. To, że (...) w tych krynolinach i wypudrowani i pięknie uczesani (...) zachowujemy się nieprzystojnie (...)" - mówiła Cielecka w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Zobacz też:
Borys Szyc otwarcie wypowiedział się ws. żony. Ludzie dotąd mogli tylko podejrzewać
Był czwartek przed południem, gdy nadeszły wieści ws. Kondrata. Sam zwrócił się do ludzi








