Mariusz Kozak zabrał głos w sprawie "Gogglebox"
"Gogglebox. Przed telewizorem" to program stacji TTV, w którym przez lata "narodziło się" wiele telewizyjnych osobowości. To właśnie dzięki temu formatowi rozpoznawalność zyskali m.in. Sylwia Bomba, Ewa Mrozińska, Izabela Zeiske, Mateusz "Big Boy" Borkowski czy Agnieszka i Artur Kotońscy. Przez 11 lat z projektem związany był również Mariusz Kozak. Jak się jednak okazało, jego przygoda z produkcją - przynajmniej na ten moment - dobiegła końca.
Mariusz Kozak zasygnalizował w nowym wpisie na Instagramie, że na razie nie pojawi się w kolejnych odsłonach show. Uczestnik programu przyznał, że nie planował jeszcze poruszać tego tematu publicznie, ale liczne pytania od widzów skłoniły go do zabrania głosu.
"Miałem na razie nie poruszać tego tematu, bo sam do końca nie wiem, jakie będą nasze dalsze losy w Gogglebox. Ale Drogie Widzki i Drodzy Widzowie - pytacie o to cały czas. I to mnie naprawdę wzrusza. Serio. Bo w telewizji najważniejsi jesteście wy (…). W ostatnim sezonie pojawiliśmy się jeszcze w kilku odcinkach, a potem po prostu zniknęliśmy" - zaczął Kozak.
Mariusz Kozak odsłania kulisy zniknięcia z "Gogglebox"
Kozak szczerze wyznał również, że między nim a produkcją pojawiły się pewne różnice. Nie chciał jednak zdradzać, o co dokładnie chodzi.
"Między mną a produkcją pojawiły się różnice, przez które - przynajmniej na ten moment - nie kontynuujemy współpracy. Nie chcę robić z tego publicznej afery ani urządzać internetowego prania brudów. Mimo wszystko szanuję ten program, stację i ludzi, którzy przy nim pracują. W końcu to 11 lat mojego życia - intensywnych, momentami szalonych, pełnych nauki, doświadczeń… i obserwacji, których nie dałby nawet najlepszy reality show" - zaznaczył Kozak.
Celebryta dodał jednak, że nie zamyka całkowicie drzwi przed ewentualnym powrotem do programu. Z jego słów wynika, że sytuacja nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona, choć obecnie współpraca została wstrzymana.
"Czy to definitywny koniec? Tego dziś nie wiem. Życie lubi pisać scenariusze bardziej nieprzewidywalne niż ramówka telewizyjna. Najbardziej w tej sytuacji szkoda mi mamy Marioli i Sebastiana, bo oni czują niedosyt" - dodał Kozak.
Zobacz też:
Znienacka wyznał prawdę o sporze Dody i Rozenek-Majdan. "Do wielkiego pojednania to nie dojdzie"
Ojciec Jimka znów wywołał poruszenie. Radzimir Dębski mówi teraz o chronieniu prywatności








