Kondrat na własne życzenie zrezygnował z aktorstwa. Miał swoje powody
Marek Kondrat dawno temu zrezygnował z pracy w zawodzie. Pomimo że był uznawany za jednego z najlepszych aktorów i z pewnością nie mógł narzekać na brak interesujących ofert, gwiazdor wybrał prawdziwe życie zamiast tego odgrywanego.
Przed niespełna dekadą w wywiadzie wyjaśniał, co stało za jego decyzją.
"Życie aktora jest straszne. To zawód samotników, egocentryków, którzy na potrzeby sztuki wypłukują się ze wszystkich emocji. Bo żeby zagrać przekonywająco miłość lub nienawiść, to naprawdę musisz to czuć. A potem spada kurtyna, gasną światła i zostajesz sam ze sobą. Skąd wziąć potem siłę na to, żeby takie emocje przeżywać w prawdziwym życiu? Ja już nie chcę się tak wypłukiwać. Chcę żyć" - opowiadał w 2017 roku na łamach "Vivy!".
Coś musiało się w jego podejściu zmienić, skoro niedawno zdecydował się na dość niespodziewany ruch. I gdy już wszyscy zdążyli ochłonąć po tych wieściach, nagle na początku kwietnia nadeszły kolejne...
Kondrat od zawsze o tym marzył. Nagle pojawiła się wyczekiwana propozycja
Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał. Oto w czerwcu ubiegłego roku nieoczekiwanie poinformowano, że Marek Kondrat dołącza do obsady nowej adaptacji "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego.
To był chyba jedyny projekt, który byłby w stanie nakłonić go do powrotu na plan po niemal 20 latach przerwy.
"'Lalka' jest moją ulubioną powieścią. Nigdy wcześniej w moim aktorskim życiu nie miałem okazji znaleźć się wśród jej bohaterów. Udało się to mojemu ojcu w ekranizacji Wojciecha Hasa. Teraz los daje tę szansę mnie - i chcę z niej skorzystać. Rzecki to postać z 'dwóch światów' - odchodzącego i obecnego. Ta perspektywa jest mi bardzo bliska i sprawia, że aktualność tej powieści odczuwam szczególnie mocno. Wymarzona ekipa twórców dodaje mi odwagi" - mówił wtedy Kondrat.
A teraz nagle nadał do fanów nietypowy komunikat...
Był czwartek przed południem, gdy nadeszły wieści ws. Kondrata. Sam zwrócił się do ludzi
Od kiedy tylko obwieszczono, że powstanie nowa wersja klasycznej powieści, w sieci aż zawrzało. Co nie zdarza się zbyt często, filmowi założono nawet odrębny profil na Instagramie, na którym informowano o nowych nazwiskach w obsadzie, pokazywano kulisy realizacji produkcji czy zapraszano na castingi.
A nieoczekiwanie na stories znalazł się i sam aktor. Ucharakteryzowany na odgrywanego przez siebie bohatera, Ignacego Rzeckiego, zwrócił się do odbiorców wprost z jego słynnego sklepu (jego fasadę jeszcze do niedawna można było oglądać w stolicy).
"Dla szanownych państwa mamy rękawiczki, portmonety, parasole - zarówno od słońca, jak i od deszczu, kapelusze, spinki (...)" - wyliczał 75-latek, reklamując przy okazji aplikację pewnego banku, jednego ze sponsorów tytułu.
Przez ostatnie lata to właśnie z tego typu działalnością był kojarzony gwiazdor.
"Tak naprawdę najwięcej w życiu zarobiłem, występując w reklamie banku. I wcale się tego nie wstydzę. Dzięki temu właśnie mam w życiu wolność, mogę robić to, co naprawdę lubię, decydować, jak będzie wyglądało moje życie" - mówił we wspomnianym wywiadzie.
Na razie nie wiadomo, czy jego powrót do grania to tylko jednorazowa akcja, czy początek nowego rozdziału w jego karierze.
Zobacz też:
Nad ranem potwierdziły się krążące doniesienia ws. Marka Kondrata. W końcu miał tego dosyć
Potwierdziły się doniesienia ws. Marka Kondrata. Zwlekano z tym do ostatniej chwili
Marek Kondrat i Grzegorz Turnau byli bliskimi przyjaciółmi. Do czasu…








