Nie ustaje zamieszanie wokół "Lalki". W obsadzie same gwiazdy
"Lalka", otwiera się w nowym oknie to jeden z najbardziej intrygujących projektów w polskim kinie w ostatnich latach. Nowa, trzecia już adaptacja (a równolegle powstaje też czwarta, serialowa) powieści budzi ogromne zainteresowanie mediów i publiczności.
Spora w tym zasługa pełnej znanych nazwisk obsady. Na ekranie zobaczymy takie gwiazdy jak Kamila Urzędowska, otwiera się w nowym oknie, Marcin Dorociński, Marek Kondrat, Cezary Żak, Agata Kulesza, Krystyna Janda, Dawid Ogrodnik, Borys Szyc czy Maria Dębska.
Najważniejsze role odgrywają pierwsze trzy osoby z wymienionych, którzy wcielają się odpowiednio w Izabelę Łęcką, Stanisława Wokulskiego i Ignacego Rzeckiego. Zwłaszcza panowie mieli sporo okazji, by spotykać się na planie.
Teraz wyszło na jaw, jak naprawdę wyglądała ich współpraca. Już wszystko jasne.
Nagle wydało się o Kondracie i Dorocińskim. Dopiero zagrali razem, a tu takie wieści. Oto jak naprawdę wygląda ich relacja
W połowie kwietnia kilkoro aktorów związanych z produkcją pojawiło się na dniu prasowym w Hotelu Europejskim w Warszawie, aby opowiedzieć o "Lalce". To właśnie wtedy wspomniani koledzy po fachu zdradzili zakulisowe informacje na temat ich znajomości.
Okazuje się, że dla Kondrata (oprócz oczywiście możliwości wcielenia się w ikoniczną postać) udział Dorocińskiego był jednym z powodów, dla których w ogóle zdecydował się podjąć tego wyzwania, a zarazem - jak wiadomo - wrócić na plan po wielu latach przerwy.
"Najpierw popatrzyłem na obsadę, bo tytuł to znam. 'O, koleżka będzie kreował [Wokulskiego], dobrze. To trzeba go wspomóc'. Uważam, że mało jest, jeżeli w ogóle są aktorzy, którzy do Wokulskiego bardziej pasowali niż Marcin" - chwalił młodszego kolegę z planu w rozmowie z Filmwebem.
Co prawda mężczyźni dwukrotnie występowali w tym samym tytule, ale jeszcze nigdy nie przytrafiła się im sposobność stworzenia na ekranie tak głębokiej i rozbudowanej relacji.
"A spotkanie to rzeczywiście jest takie, że choć myśmy [w przeszłości] mieli okazję, to ono obrazuje upływ czasu i to, w jaki sposób Marcin wzrasta" - dodał 75-latek, wspominając ich krótkie zetknięcie na planie filmu Marka Koterskiego sprzed dwóch dekad.
Dorociński bez ogródek wyznał o Kondracie. "Nie mogłem w to uwierzyć"
Dorociński odpłacił mu się tym samym.
"Każdy by się ucieszył, gdyby usłyszał, że Marek Kondrat zagra Rzeckiego i wraca do tego filmu. Ja nie mogłem w to uwierzyć, że się udało namówić Marka. I to, że się ten prywatny szacunek do człowieka i do zawodu przełożył na to, jak traktowaliśmy się jako właśnie Wokulski i Rzecki w filmie" - powiedział 52-latek, jednocześnie wyrażając nadzieję, że odbiór widzów będzie podobny.
Gwiazdor rodzimego kina w piękny sposób opowiedział o więzi bohaterów, która przełożyła się też na relację odgrywających ich aktorów.
"To, co ja czułem na planie, patrząc w oczy Marka, i to, jak czułem, że opowiadamy o przyjaźni, o lojalności, o tym, że (...) oni dla siebie zrobiliby wszystko. (...) Bez względu na to, co inni by mówili o nich, oni nigdy nie podważyliby szacunku do przyjaciela. A jednocześnie, ponieważ są przyjaciółmi, mogą sobie powiedzieć (...) wszystko, jeżeli ich coś boli. Na tym chyba polega nieprzelotne uczucie, jeżeli komuś bliskiemu możemy powiedzieć prawdę, a on się nie obrazi" - dodał.
W międzyczasie Kondrat nawiązał do słów przeprowadzającego wywiad, który porównał swoich rozmówców do dwóch sław amerykańskiego i światowego kina: Roberta De Niro i Ala Pacino.
"De Niro i Pacino nigdy sobie takich rzeczy nie mówią. Zawsze mówią: 'Ja byłem lepszy'" - skwitował żartobliwie.
Zobacz też:
Kulesza nie mogła powstrzymać emocji. Spełniła wielkie marzenie, otwiera się w nowym oknie








