Po tym, co stało się sześć lat temu, życie Maseraka diametralnie się zmieniło. Zaważyła jedna rzecz
Rafała Maseraka znamy przede wszystkim jako tancerza, a od kilku edycji jurora w "Tańcu z gwiazdami". Kiedyś o życiu osobistym mężczyzny było wiadomo więcej, ale od dłuższego czasu 42-latek chroni prywatność swoją i najbliższych.
Wiadomo jednak, że w marcu 2020 roku gwiazdor został tatą. Leonard jest owocem jego związku z Małgorzatą. Dzisiaj Maserak nie ukrywa, że ojcostwo mocno go zmieniło.
"Wydaje mi się, że całkowicie inaczej to życie sobie teraz układam i też całkowicie inaczej do niego podchodzę. [Staram się - przyp. aut.] zmieniać plany i dostosowywać je do syna. (...) Na pewno nie robię takich rzeczy, które wpływałyby na to, że relacja z nim by się zaburzyła" - mówił w "halo tu polsat".
Teraz wreszcie osiągnął spokój.
"Na pewno [w moim życiu nastała] większa równowaga (...) albo inaczej - bardzo teraz popularne słowo 'dobrostan', o którym gdzieś tam zapominałem (...). Czuję teraz po prostu niesamowitą energię, całkiem inną, niż zanim pojawił się Leonard" - tłumaczył na antenie.
Maserak parę lat temu został ojcem. Wcześniej wiódł zupełnie inne życie. "Musiałem się wyszaleć"
Wcześniej Maserak prowadził dość intensywny styl życia.
"To był ten moment w moim życiu, jak nie było Leonarda. Był całkiem inny i szalony. Każdy ma taki swój moment i musiałem odczekać, wyszaleć się, po to, żeby teraz dawać przykład" - opowiadałEwie Wachowicz i Krzysztofowi Ibiszowi.
Przeszłe doświadczenia zbudowały Rafała jako człowieka, a on jeszcze bardziej docenia dzisiaj to, co ma.
"Przede wszystkim (...) [potomstwo] to nie jest plan do odhaczenia. To jest decyzja świadoma, decyzja z miłości. Tak naprawdę musiałem chyba do tego dojrzeć i przeżyć już w swoim życiu jakieś chwile, które doprowadziły do tego momentu, że się zdecydowałem" - wyjaśnił.
Nic dziwnego, że Maserak nie omieszkał pozdrowić na wizji zarówno syna, jak i ukochanej, którzy ponoć oglądali jego wywiad na żywo.
Rafał Maserak nie chce być takim ojcem, jakiego sam miał. "Mam swoje zasady"
A jak tancerz ocenia samego siebie w roli ojca?
"Ja jestem dosyć zasadniczy. Może by się wydawało, że rozpieszczam, ale raczej mam swoje zasady. (...) Nie chciałbym być też takim tatą, jak był mój tata dla mnie" - przyznał w "halo tu polsat".
Ojciec Rafała pracował na dwa etaty, więc ciężar wychowania potomstwa spoczywał przede wszystkim na barkach mamy chłopaka. Dzisiaj panowie mają dobrą relację, a Maserak wszystko rodzicowi wybaczył. Sam chce jednak poświęcać swojemu potomkowi jak najwięcej czasu.
"Wiadomo, też jest to taki okres w moim życiu, że dużo się dzieje, ale każde nawet pięć minut, nawet to, że w nocy wracam z drugiej strony naszego kraju do domu po to, żeby przespać się dwie, trzy godziny i rano (...) [odprowadzić mojego syna]. I te pięć minut to jest dla mnie czasem jak 24 godziny. Każda minuta dla mnie jest bardzo ważna, [bo chcę] mu ją poświęcić" - wyjawił.
Maserak otwarcie o relacji z synem. Robi wszystko, co w jego mocy
Rafał i Leonard z pewnością się ze sobą nie nudzą.
"Kiedy tylko mamy wolny czas, to jeździmy na rowerze, chodzimy na basen, czytamy książki. Leonard uwielbia (...) książki. To jest (...) [zasługa] też mamy, która [czytała mu] od małego cały czas. Nawet jak on nie rozumiał, to cały czas te książki go otaczały (...)" - zdradził w śniadaniówce Polsatu.
Widać, że Maserakowi bardzo zależy na bliskiej i głębokiej relacji z Leonardem.
"Każdy moment staram się [wykorzystać] tak, żeby to była esencja, wyciśnięte po prostu na maksa. (...) Staram się mocno intensywnie z nim być i go wspierać, i dawać mu też poznawać jakość życia" - mówił.
"halo tu polsat" od piątku do niedzieli o godz. 8:00 w Polsacie i w Polsat Box Go.
Zobacz też:
Maserak bez cienia wątpliwości o wygranej Kędzierskiego. "Miałbym żal"








