Teresa Lipowska i Witold Pyrkosz spędzili razem lata na planie "M jak miłość"
Teresa Lipowska i Witold Pyrkosz w 2000 roku weszli na plan serialu "M jak miłość" jako Barbara i Lucjan Mostowiakowie. I choć zmarły aktor ma na koncie ponad 120 innych ról filmowych i telewizyjnych, to właśnie rola nestora rodu była tą najbardziej ukochaną przez widzów. W "Emce" grał zresztą do samego końca, który nadszedł 22 kwietnia 2017 roku.
W dziewiątą rocznicę śmierci Pyrkosza jego serialowa żona udzieliła wywiadu w "Fakcie", w którym opowiedziała, jak przez siedemnaście lat wyglądała ich współpraca na planie. Aktorka wyjawiła, że do dziś go wspomina i za nim tęskni.
"Rzeczywiście praca układała się z nim różnie, czasami ciężko, ale bardzo się szanowaliśmy i nie mieliśmy do siebie żadnych pretensji. Nigdy nie usłyszałam od niego żadnego złego słowa" - przyznaje Lipowska.
Teresa Lipowska tak wspomina Pyrkosza niemal 10 lat po jego odejściu
Także twórcy serialu TVP pamiętają o Pyrkoszu. Obecnie Barbara Mostowiak pisze listy do swojego zmarłego męża, otoczona jego zdjęciami, relacjonując mu wszystko, co dzieje się w ich rodzinie. To sposób na zachowanie pamięci zarówno o postaci Lucjana, jak i o grającym go aktorze.
"Witek zawsze profesjonalnie podchodził do pracy. Nawet już pod koniec, gdy miał trudności z nauczeniem się tekstu, starał się za wszelką cenę wszystko zrobić tak, jak trzeba" - wspomina go teraz Teresa.
Jak mówi aktorka, od pewnego czasu spodziewali, się, że "w końcu może nadejść ta najgorsza wiadomość", ale i tak informacja o jego odejściu wstrząsnęła wszystkimi.
Lipowska znalazła notatki Witolda Pyrkosza. Oto co w nich było
Jak się okazuje, na planie "M jak miłość" wciąż można znaleźć wiele przedmiotów, związanych z Pyrkoszem. Jednym z nich jest ulubione krzesło Witolda. Dziś Lipowska lubi na nim siadać i myśleć o koledze, chociaż minęło już dziewięć lat, odkąd go z nią nie ma.
A to nie wszystko - dopiero niedawno odkryła kolejną pamiątkę, która mówi wszystko o jego charakterze i bardzo odpowiedzialnym, profesjonalnym podejściu do pracy na planie.
"Jakiś czas temu znalazłam przez przypadek kawałek papieru, na którym zapisał swoje uwagi do tekstu. Teraz ja w to samo miejsce, pod siedzenie tego krzesła, chowam swoje notatki" - mówi Teresa.
Trzeba przyznać, że to wyjątkowy talent - nawet po swoim odejściu Witold symbolicznie "pomógł" przyjaciółce w przygotowywaniu się do odgrywanych scen.
Zobacz też:
Łepkowska nie mogła dłużej milczeć. Tak oceniła to, co dzieje się w "M jak miłość"
Syn Pyrkosza przerwał milczenie. Ocenił pomysł przywrócenia jego ojca do "M jak miłość"
Lipowska gorzko o zmianach w "M jak miłość". "Poszli swoją drogą"








