Wznowiono prace nad "Ranczem". Twórcy mieli obaw
"Ranczo" to jeden z najważniejszych tytułów we współczesnej polskiej telewizji. Emitowany w latach 2006-2009 i 2011-2016 zyskał ogromną popularność wśród widzów, którzy regularnie od dekady domagali się jego kontynuacji.
Aż w końcu ich marzenia się spełniły. W grudniu ubiegłego roku prezes TVP Tomasz Sygut ogłosił, że nowa odsłona serialu rzeczywiście powstanie. Wiadomość ta wywołała oczywiście spore poruszenie oraz radość, ale i wzbudziła pewne obawy.
Nawet sami aktorzy nie byli przekonani, czy powrót na plan jest dobrym pomysłem; nie chcieli przecież "dopiskami" po latach popsuć całości - czegoś, co już było dobre. Ostatecznie większość z nich zdecydowała się jednak wziąć udział w pracach.
A teraz o kulisach projektu opowiedziała Katarzyna Żak. Aktorka postanowiła nieco ostudzić emocje...
Katarzyna Żak studzi emocje wokół "Rancza". Musiała przypomnieć to na głos
Dosłownie w dniu udzielanego przez nią wywiadu jej kolega z planu, Jacek Kawalec, opublikował w sieci zdjęcie z pierwszej próby czytanej. Oprócz dwojga wymienionych można na nim zobaczyć Cezarego Żaka, Artura Barcisia, Violettę Arlak, Bartłomieja Kasprzykowskiego, Magdalenę Kutę, Piotra Ligienzę oraz Arkadiusza Nadera.
Serialowa Solejukowa nie chciała jednak za wiele o tym mówić. Potwierdziła, że takie spotkanie rzeczywiście się odbyło, ale zaraz potem podkreśliła, że nie jest to już to, co kiedyś, gdy ekipa miała przed sobą stworzenie całego sezonu.
"Była dzisiaj pierwsza próba czytana. Pamiętajmy jednak, że nagramy tylko sześć odcinków, które nasz scenarzysta (...) Andrzej [Grembowicz zmarły w 2018 roku - przyp. aut.], zaczął pisać już po zakończeniu 'Rancza'. Na skutek wielkiego zainteresowania te sześć odcinków powstanie" - powiedziała w programie "Lustra" Wirtualnej Polski.
Katarzyna Żak niechętnie o powrocie "Rancza". "Nie mogę tego skomentować"
Aktorka została zapytana o to, czy miała podobne obawy co do kontynuacji serialu jak jej mąż. Parę miesięcy wcześniej, w tym samym cyklu rozmów, Cezary Żak mówił o tym zupełnie wprost.
"Niejednokrotnie powtarzałem, że się boję tego powrotu. Nie wiem, czy to dobrze, że wracamy. Natomiast też (...) na pewno nie odmówię grania (...) dlatego, że jestem winny to publiczności i scenarzyście (...) Andrzejowi Grembowiczowi, reżyserowi Wojtkowi Adamczykowi i producentowi, więc to zrobimy. Natomiast czy my dobrze zrobimy i czy historia tych sześciu odcinków zajmie publiczność, tego nie wiem. Ja też się boję, że popsujemy legendę. Uważam, że się nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki" - mówił aktor.
Jego żona nie chciała się do tego odnosić.
"Nie mogę skomentować tego, co mówi mój mąż" - powiedziała z uśmiechem, jednocześnie kończąc wątek powrotu "Rancza".
Ale niedługo po partnerze sama podzieliła się podobnymi przemyśleniami.
"Najczęściej te nowe wersje nie dorównują oczekiwaniom widzów, bo to jest trudne wrócić po wielu latach do projektu, który był zamknięty i był w innej rzeczywistości. Z każdą produkcją tak jest. Każdy producent, który po latach wraca, pewnie ma obawy" - wyznała jeszcze w marcu Kozaczkowi.
Zobacz też:
Katarzyna Żak olśniewa w odważnej kreacji. 62-latka zachwyca figurą
Poruszenie na spektaklu Żaka. Na widowni zasiadł amerykański gwiazdor
Ledwo ogłosili powrót "Rancza", a tu takie słowa Katarzyny Żak. O to prosiła ją produkcja








