Maciej Dowbor poszedł w ślady mamy. Dziś są dla siebie konkurencją
Katarzyna Dowbor zaczęła pracę w Telewizji Polskiej w 1983 roku. W ciągu trzech dekad poprowadziła dla niej wiele programów i festiwali. Po 11 latach przerwy, w sierpniu 2024 roku, powróciła do stacji, gdzie można ją obecnie oglądać w "Pytaniu na śniadanie".
Tą samą drogą zawodową podążył jej jedyny syn, Maciej Dowbor, który podobnie jak mama zaczynał karierę od radia. Przez pewien czas tak jak ona pracował w TVP, ale później na lata związał się z Polsatem. Od niedawna działa w TVN-ie, gdzie prowadzi konkurencyjne "Dzień Dobry TVN".
Mimo sprzecznych interesów zawodowych mama i syn niezmiennie utrzymują ze sobą dobrą relację i są dla siebie wsparciem. Ale nie zawsze było między nimi tak kolorowo.
Nie tak dawno prezenter wyjawił, co kiedyś usłyszał od matki. Kto by się spodziewał...
Maciej Dowbor wrócił pamięcią do przeszłości. To był dla niego trudny czas
Informacje na temat relacji Dowborów wyszła na jaw w maju ubiegłego roku. Wszystko to przy okazji okresu maturalnego, który nastraja przecież do wspominania własnych doświadczeń z tamtego czasu. A dla Macieja był on dość trudny.
"To było 28 lat temu. To było jednak swego rodzaju wydarzenie. Ja zdawałem maturę, kiedy byłą ona tylko jednym z etapów budowania dalszej przyszłości. Na studia zdawało się oddzielnie. Ja ją zdałem nieźle, to nie był jakiś problem. Niemniej jednak było to swego rodzaju stres" - opowiadał w rozmowie z Telemagazynem.
Okazuje się, że w jego przypadku dobry wynik wcale nie był tak oczywisty. Wygląda na to, że młody Dowbor niespecjalnie przykładał się do nauki.
"Cały ten okres wiosny-lata 1997 roku był ciężki, bo w lutym okazało się, że nic nie potrafię, że próbna matura poszła (...) [beznadziejnie - przyp. aut.], że przebimbałem poprzednie 3,5 roku. Potem intensywne nadrabianie zaległości, ale jakoś to wyszło" - przyznał.
Katarzyna Dowbor nie szczędziła synowi przykrych słów. Nie do wiary, co usłyszał od niej Maciej
Po maturze przyszedł z kolei czas na trudne decyzje. Maciej chciał zdawać do szkoły teatralnej i na wydział historii Uniwersytetu Warszawskiego, ale - jako że w tamtym czasie był czynnym sportowcem - złożył też papiery na AWF.
"(...) Wydawało mi się, że gdzie jak gdzie, ale na AWF powinienem zdać w cuglach. 2 czerwca dostałem już informację, że się dostałem (...). Jak się okazało, że mam przed sobą cztery miesiące wakacji, to odpuściłem pozostałe egzaminy. Efekt był taki, że po dwóch miesiącach zrezygnowałem z AWF-u" - wspominał Dowbor.
To właśnie wtedy, niejako z konieczności, przyszły prezenter rozpoczął pracę niejako w show-biznesie.
"Pracowałem jako "przynieś-podaj-pozamiataj" w agencji PR-owo-eventowej. I tam zrozumiałem, że chcę robić to, co się dzieję na scenie, a nie za sceną. Zdałem na dziennikarstwo na UW i dalej tak to się potoczyło" - wyznał.
Duża w tym jednak zasługa jego mamy, która nie miała zamiaru niczego synowi ułatwiać.
"Miałem 18 lat, kiedy zacząłem pracować i zarabiać na siebie, bo matka powiedziała, że (...) nie będzie [mnie] utrzymywać" - zdradził w tym samym wywiadzie.
Zobacz też:
Koroniewska nagle ogłosiła ws. małżeństwa z Dowborem. Takie słowa po 12 latach








