Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Para numer 7 z odcinka na odcinek radziła sobie w "Tańcu z gwiazdami" coraz lepiej. Już po pierwszych choreografiach było widać, że u boku Agnieszki Kaczorowskiej Marcin Rogacewicz wyrasta na jednego z faworytów. Niestety decyzją widzów ich przygoda z show skończyła się - o ironio - dokładnie po siódmym epizodzie.
Oglądaj "Taniec z gwiazdami" w Polsat Box Go
Kaczorowska i Rogacewicz zbyt wcześnie odpadli z "TzG". Nie mogli się z tym pogodzić
Partnerzy (na parkiecie i w życiu) zareagowali na tę wiadomość w dość zaskakujący sposób. Agnieszka już w momencie ogłaszania wyników wtulała się w ukochanego, obrócona tyłem do kamery, a po usłyszeniu nieprzychylnych dla nich wieści wygłosiła zamiast niego długą, płomienną przemowę.
Chwilę potem zakochani po prostu wybiegli ze studia, nie żegnając się - zgodnie ze zwyczajem - z innymi uczestnikami. Nie wzięli też udziału w instagramowym livie, a parę dni później odwołali swoją wizytę w programie "Kabaret K2. Jedziemy po bandzie".
Kaczorowska i Rogacewicz właściwie do teraz milczeli na temat pożegnania z uwielbianym show. W końcu jednak influencerka postanowiła zabrać głos.
Dwa tygodnie po finale Kaczorowska wyjawiła ws. "TzG". Oto jak było naprawdę
Co prawda kilkadziesiąt godzin po feralnym dla nich odcinku "TzG" 33-latka opublikowała w sieci post z podziękowaniami, a aktor zwrócił się do niej publicznie w przejmującym wyznaniu, to żadne z nich jednak nie komentowało wprost odpadnięcia. Ale teraz już wszystko jasne.
Kaczorowska zdecydowała się opowiedzieć, jak ta szeroko komentowana sytuacja wyglądała z ich perspektywy.
"My byliśmy bardzo zaskoczeni, było nam bardzo przykro. (...) Bo w momencie, kiedy coś idzie gorzej, bierzesz pod uwagę, że możesz odpaść. Ale kiedy z odcinka na odcinek jest lepiej, a twój partner tak pięknie się rozwija, to nagłe zakończenie jest trudne do zaakceptowania" - powiedziała w rozmowie z Marzeną Rogalską w Radiu Złote Przeboje.
Aga nie mogła się pogodzić z tym faktem zwłaszcza dlatego, że Marcin naprawdę świetnie radził sobie na parkiecie.
"Marcin, który na początku był spięty, zamknięty, przekonany, że nie potrafi tańczyć, z odcinka na odcinek otwierał się coraz bardziej. Patrzyłam na to z boku i byłam pod ogromnym wrażeniem. Kiedy zatańczył rumbę, cha-chę, a potem taniec współczesny, w którym całkowicie się otworzył, miałam wrażenie, że osiągnęliśmy coś wyjątkowego. I nagle ktoś mówi 'stop', a my nie wiemy, co się dzieje" - dodała.
Miesiąc po porażce Kaczorowska zabrała głos ws. "TzG". "Doszliśmy do wniosku"
Po tak niespodziewanym pożegnaniu z "TzG" para musiała chwilę ochłonąć.
Przez kolejne dwa, trzy dni zastanawialiśmy się, co dalej. Doszliśmy do wniosku, że program się skończył, ale my mamy siebie i mamy taniec. Zróbmy z tym coś
- opowiadała.
Jak wiadomo, minęło raptem kilkanaście dni, a para zapowiedziała duży projekt.
"Od wiosny mieliśmy w głowie pomysł na wspólny spektakl, który początkowo miał być głównie o relacji dwojga ludzi, z odrobiną tańca. Jednak kiedy Marcin zakochał się w tańcu i poczuł go całym sobą, zrozumieliśmy, że to musi być spektakl taneczno-aktorski. To będzie coś naprawdę wyjątkowego" - podsumowała wątek.
Przedstawienie pod wymownym tytułem "Siedem" na początku wzbudziło duże zainteresowanie wśród widzów. Główni sprawcy zamieszania musieli nawet ustalać dodatkowe terminy występów w niektórych miejscach. Teraz maszyna w widoczny sposób zwolniła, a na spektakle w różnych miastach dostępnych jest wciąż sporo biletów (wyprzedała się tylko Warszawa).
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych









