Reklama

Reklama

Reklama

Joanna Racewicz zaszalała z dużo młodszym mężczyzną. Stara miłość nie rdzewieje?

Joanna Racewicz (48 l.) dała się porwać imprezowemu szaleństwu. Dziennikarka wybrała się do warszawskiego klubu w towarzystwie tajemniczego mężczyzny. Dużo młodszy partner nie odstępował jej na krok. Wspólne tańce, uściski i całusy nie pozostawiają wątpliwości, że coś ich łączy.

Joanna Racewicz z tajemniczym mężczyzną

W ostatnim czasie o Joannie Racewicz było głośno przede wszystkim za sprawą internetowych sporów, w których uczestniczyła. Dziennikarka bardzo mocno angażuje się w walkę z hejterami. Niestety, na jej instagramowym profilu co rusz pojawiają się przykre komentarze ze strony złośliwych kobiet. Joanna Racewicz zdaje się jednak nie przejmować kąśliwymi uwagami.

Gwiazda czerpie z życia pełnymi garściami i cieszy się każdą chwilą. Pomimo 48 lat, dziennikarka wciąż tryska energią i uwielbia szalone zabawy. Tym razem Joanna Racewicz wybrała się wraz z przyjaciółką do jednego z popularnych klubów w Warszawie. Na wieczorne wyjście dziennikarka ubrała dopasowaną sukienkę w cielistej tonacji. 

Reklama

Na miejscu czekał na nią tajemniczy mężczyzna. Jak udało się ustalić fotoreporterom "Super Expressu" był to nie kto inny, a były partner Joanny Racewicz. Dziennikarka spotkała się na imprezie z młodszym o 11 lat pilotem o imieniu Marcin. Para randkowała ze sobą już w 2016 roku. Łączyła ich silna więź, a mężczyzna doskonale dogadywał się z 14-letnim synem Racewicz, Igorem. Niestety, związek nie przetrwał próby czasu. Czy wspólne wyjście do klubu to znak, że nie wszystko jeszcze stracone? 

Joanna Racewicz zaszalała z dużo młodszym mężczyzną

Powiedzenie, że "stara miłość nie rdzewieje" w przypadku Joanny Racewicz wydaje się bardzo trafne. Podczas szalonej imprezy w klubie dziennikarka dała się ponieść chwili i tańczyła mocno wtulona w Marcina. Para jak za dawnych lat, nie szczędziła sobie czułości. Co chwilę wpadali sobie w ramiona i całowali się na oczach innych uczestników zabawy. Zakochani wyszli z lokalu po 2:00 w nocy. Marcin odprowadził Joannę Racewicz do taksówki. Dziennikarka wróciła do domu sama. Czy ta impreza była jednorazowym "wybrykiem", czy może zakochani zdecydowali dać sobie kolejną szansę? 

Zobacz też:

Pogrzeb Jacka Ochmana. Sylwia Bomba nie odprowadziła go na miejsce wiecznego spoczynku

Magdalena Stępień cierpi po śmierci Oliwierka. Na Instagramie dała do zrozumienia, co czuje

Lech Wałęsa w złym stanie trafił do szpitala! "Modlitwa i dobre słowo, to naprawdę nie są żarty"

pomponik.pl
Dowiedz się więcej na temat: Joanna Racewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy