Joanna Jabłczyńska o swojej śmierci i stypie. Tak chciałaby zostać pożegnana
40-letnia Joanna Jabłczyńska przyznała, że ma jasną wizję swojego pogrzebu oraz stypy. Nietypowe wyzwanie spotkało się z wielkim zaskoczeniem internautów. Aktorka, która ma co dzień łączy obowiązki aktorki z byciem właścicielką kancelarii prawniczej, podkreśliła, że jej wybór nie jest przypadkowy.
"Jakbym umarła - każdego to czeka i tego tematu nie unikam - nie wybieram się nigdzie, dobrze się czuję, ale jakbym umarła, to chciałabym, żeby prochy rozsypali przy moim domu. Tam się najlepiej czuję i to moje miejsce. I żeby w mojej stodole zrobili imprezę. Żeby się wszyscy cieszyli, że mnie znali. Że poznali taką osobę. Każdego to czeka" - mówiła Kozaczkowi.
Joanna Jabłczyńska odnalazła spokój na wsi
Joanna nie od dziś zapewnia, że dom położony na Mazowszu (około 100 kilometrów od Warszawy) jest jej oazą spokoju. Na swojej działce Jabłczyńska zajmuje się pasjami, np. ogrodnictwem, w którym czuje się coraz pewniej.
"To z pewnością nie jest idealny 'instagramowy' ogród i z pewnością dużo pracy i nauki przede mną, ale już się cieszę z tego, co mam, a mam taaaak wiele" - opisała w sieci swoją przygodę.
Ponadto Joanna stara się żyć zgodnie z naturą.
"Bardzo lubię recyklingować materiały. Strasznie nie lubię czegokolwiek wyrzucać. Teraz na przykład jak robiliśmy kurnik, a naprawdę królewski kurnik, to bardzo dużo materiałów wykorzystaliśmy, takich, które ktoś wyrzucił na śmietnik. Próbujemy je wykorzystać, żeby dać im drugie życie" - przyznała na łamach Plotka.
Joanna Jabłczyńska dba o dobre samopoczucie. "Mój azyl"
Na łamach Plejady wyjawiła za to, że czas spędzony na łonie natury daje jej prawdziwy spokój:
"To jest mój azyl. Kiedy dojeżdżam już do siebie na wieś, biorę głębszy oddech i już czuję się, jakbym była przynajmniej po weekendzie wakacji. Zupełnie inni ludzie, zupełnie inne jedzenie, mam jajka od swoich kurek, to jest super. W mieście trudno mi było przetrwać pewne pory roku, a tam jest zawsze pięknie. Nawet jesienna plucha jest niegroźna, jak się napali w kominku w domu, to jest bajka".
Czytaj też:
Jabłczyńska o udziale w kontynuacji "Nigdy w życiu!". "Nie będę ukrywać"
Jabłczyńska nie ma złudzeń ws. śmierci Litewki. "To ogromna niesprawiedliwość"








