Joanna Jabłczyńska wspomina Litewkę
Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną. Społecznik zginął 23 kwietnia po potrąceniu przez samochód. Miał 36 lat. Kilka dni później, 29 kwietnia, w Sosnowcu odbyły się uroczystości pogrzebowe, na których pojawiły się tłumy mieszkańców, współpracowników i osób, które znały Litewkę przede wszystkim z jego działalności na rzecz potrzebujących.
Joanna Jabłczyńska w nowej rozmowie z Kozaczkiem przyznała, że nie potrafi przejść obojętnie wobec tej straty. W jej ocenie Litewka był kimś wyjątkowym, bo nie ograniczał się do deklaracji i internetowych apeli.
"Łukasz Litewka, to, co on stworzył, Team Litewka... [...] Jak ja zobaczyłam, co Team Litewka wyprawia, w jakim tempie pieniądze się zbierają, i co było ekstra, niesamowite i wyjątkowe, że on nie tylko organizował takie akcje, ale on tam był osobiście" - opowiadała.
Jabłczyńska poruszona działanami Litewki
Aktorka podkreśliła, że szczególnie imponowało jej to, iż Litewka nie tracił kontaktu z realnymi problemami ludzi.
Największe wrażenie robiła na niej skala internetowych akcji pomocowych, które Litewka potrafił nagłaśniać i organizować. Wspomniała, że miał wyjątkową umiejętność jednoczenia ludzi wokół konkretnego celu.
"Najbardziej spektakularne było to, co on robił w internecie i te zbiórki, i jak potrafił zjednoczyć ludzi. Kurczę, no takich ludzi nam brakuje. Wyobrażasz sobie, żeby tych 460 [...] to byli Litewki? Wtedy jak ten kraj by wyglądał? Czy ty wiesz, co to by się w ogóle działo? W ogóle, on był jeden, a robił robotę nie wiem ilu, no nie chcę w ogóle porównać, ale bardzo wielu osób" - dodała poruszona.
Joanna Jabłczyńska wprost o niesprawiedliwości ws. Litewki
Nie ukrywała też, że śmierć tak zaangażowanej osoby budzi w niej ogromne poczucie niesprawiedliwości.
"Aż naprawdę człowiek patrzy do góry i sobie mówi: kurde, jakie to niesprawiedliwe. [...] No w sensie, jak? Dlaczego? Bo to zawsze tak człowiek szuka jakiejś kary, winy, no jakiejś... Ja wiem, że tak nie powinno się i tak dalej, ale no... Tak wyjątkowe osoby, jak Łukasz Litewka, żeby zabierać z tej ziemi, no to kurczę, naprawdę, no ogromna taka niesprawiedliwość życiowa, nad którą człowiek oczywiście nie ma panowania" - wyznała Jabłczyńska.
Na koniec aktorka wyraziła nadzieję, że pamięć o Litewce nie skończy się wraz z medialnym zainteresowaniem jego śmiercią. Jej zdaniem najważniejsze jest to, by idee, które niósł, nadal pracowały na rzecz potrzebujących.
"Mam nadzieję, że ta śmierć mimo wszystko zrobi też coś dobrego. Ja jestem przekonana oczywiście, że Łukasz Litewka by zrobił dużo więcej za życia, ale mam nadzieję, że nie zapomnimy o nim za szybko, bo wiesz, teraz ten temat jest świeży i dużo osób o tym mówi. A ja mam nadzieję, że idea, którą on niósł, że wybrzmi jeszcze długo i że nadal to nazwisko będzie robiło tak dobrą robotę. No po prostu. Chociaż, kurczę, bez niego i bez tej jego obecności tam na miejscu bezpośrednio, wiem, że będzie ciężko" - podsumowała Joanna Jabłczyńska.
Zobacz też:
Ukochana Łukasza Litewki nadała komunikat w środku nocy. Padły poruszające słowa
Ukochana nie przeszła obojętnie obok decyzji ws. Łukasza Litewki. Gest jest jasny
Ogłoszono dwa tygodnie po odejściu Łukasza Litewki. Decyzja zapadła








