Śmierć Litewki wywołała poruszenie na cały kraj. Odszedł kilkanaście dni przed 37. urodzinami
Łukasz Litewka odszedł we czwartek, 23 kwietnia. Informacja o tragedii na drodze między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą błyskawicznie obiegła media i wywołała powszechne poruszenie. Smutek połączył wówczas wszystkich ponad podziałami.
Swój żal wyrażali wówczas zarówno współpracownicy zmarłego, jak i jego oponenci, gwiazdy i anonimowi internauci. Jeszcze tego samego dnia, dosłownie kilka godzin po zdarzeniu, głos zabrała też partnerka mężczyzny, która do tej pory stała w cieniu.
Natalia Bacławska, o której istnieniu jeszcze przed chwilą mało kto wiedział (Litewka z uwagi na publiczny charakter działalności chronił swoje życie prywatne), podzieliła się poruszającym wyznaniem.
"Dziś umarłam razem z Tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę Cię kochać. Do zobaczenia" - napisała pod zdjęciem, do którego zapozowała w objęciach ukochanego.
A teraz znowu postanowiła się wypowiedzieć.
Ukochana Łukasza Litewki w poruszającym wyznaniu. "Budzę się z płaczem"
Pogrążona w żałobie Natalia nie kryła, że jest obecnie w bardzo złym stanie.
"Nie ma takiej skali na tym świecie, która mogłaby opisać moją stratę. Jest to strata, która jest bezgraniczna. Tak naprawdę w tym momencie jestem pochłonięta przez mrok, w który nigdy nie chciałam zajrzeć. Budzę się z płaczem i wiem, że cały świat, który tworzyliśmy, który chcieliśmy tworzyć, nasze wszystkie plany, wspólne marzenia, po prostu ich już nie ma. Nie ma nic" - powiedziała w programie "Uwaga!".
W rozmowie 28-latka wyjawiła, że poznała partnera przez ich wspólną znajomą. Para od trzech lat mieszkała razem i była zaręczona. Podczas wywiadu na ekranie wyświetlono zdjęcia zakochanych z ich prywatnego archiwum.
"Łukasz był i jest do tej pory tak naprawdę najważniejszym człowiekiem w moim życiu. Był moim przyjacielem, partnerem, miłością, wsparciem, moim życiem" - wyznała.
Niespełna trzy tygodnie po śmierci Litewki jego ukochana zabrała głos. "Mogę śmiało powiedzieć"
Bacławska odczuwa niewyobrażalną tęsknotę za narzeczonym.
"Nie wierzyłam w to. Dla mnie to było jak (...) [zły sen - przyp. aut.], z którego nie mogę się obudzić. Za każdym razem, jak otwierałam oczy, miałam wrażenie, że on zaraz zejdzie po schodach na dół do mnie, uśmiechnie się i powie: 'Dzień dobry, kochanie', a go nie było" - opisywała swoją stratę.
Najbardziej bolesne jest dla niej przebywanie w miejscu, którego każdy skrawek przypomina jej o zmarłym.
"Wracam do domu, którego tak naprawdę nie mogę nazwać domem, bo Łukasz był moim domem. Zmieniło się wszystko. Po prostu wracam do pustego budynku, gdzie nie ma nic. To jest dla mnie najtrudniejsze. W tym momencie mogę śmiało powiedzieć, że nie mam domu" - powiedziała przytłoczona bezbrzeżnym smutkiem.
Zobacz też:
Jabłczyńska nie ma złudzeń ws. śmierci Litewki. "To ogromna niesprawiedliwość"
Ukochana Łukasza Litewki nadała komunikat w środku nocy. Padły poruszające słowa
Rodzinny Sosnowiec docenił Łukasza Litewkę. Na ciąg dalszy trzeba poczekać








