Kinga Rusin wywołała aferę
Kinga Rusin lubi chwalić się w sieci swoim podróżniczym życiem i luksusowymi wyprawami w najdalsze zakątki świata. Od kwietnia dziennikarka i jej partner Marek Kujawa przebywają w Japonii. Najpierw mimo oficjalnych zakazów wybrali się w region gdzie występują wstrząsy sejsmiczne. Potem zwiedzali malownicze Kioto.
Tu Rusin wykonała zdjęcia prawdziwej gejszy i zamieściła je w sieci, łamiąc tym samym zakaz fotografowania artystek bez zgody i publikowania ich zdjęć. Po lawinie komentarzy od oburzonych internautów dziennikarka szybko usunęła zdjęcia z sieci i... udawała, że nic się nie stało. Zachowanie Rusin tylko pogorszyło sytuację.
Kolejne ryzykowne zachowanie Rusin
Kinga Rusin jednak niezrażona nadal relacjonuje swoją podróż po Kraju Kwitnącej Wiśni. Pokazała właśnie kolejny jej etap.
"To zdjęcie zrobiliśmy 30 minut przed erupcją jednego z najbardziej aktywnych wulkanów świata. Nie chcieliśmy wcześniej tego mówić, bo po co straszyć bliskich… byliśmy przy wulkanie Sakurajima (...) objeżdżaliśmy go samochodem. Szczerze, na początku myśleliśmy, że to erupcja, jakich tu dużo - dopiero teraz dowiedzieliśmy się, że to było coś więcej" - informuje dziennikarka.
"Czarny, ogromny słup pyłów uniósł się na 3,5 km… (zobaczcie filmiki, które zaczęliśmy kręcić zaraz po znalezieniu miejsca do parkowania). Wydano ostrzeżenie dla mieszkańców" - pisze dalej beztrosko Rusin.
Fani reagują na wpis Kingi Rusin
Internauci szybko zareagowali na słowa kingi Rusin. Piszą jej by nie ryzykowała i ostrzegają.
"Pani Kingo zdjęcia wspaniale, ale proszę nie ryzykować";
"To chyba czas do domu".
Zobacz też:
Niewesoło u Kingi Rusin. Piętrzą się kolejne przeszkody
Miał być zięciem Rusin, jednak nagle rozstał się z Polą Lis. Wybrał znaną modelkę
Kinga Rusin stoi przed dylematem. Nie sądziła, że do tego dojdzie








