Eksperka wstrząśnięta decyzją Meghan i Harry'ego. "Myślałam, że to żart"
Media w ostatnich dniach rozgrzała informacja o przeprowadzce rodziny księcia Harry'ego z USA do Wielkiej Brytanii. Książę Harry i Meghan Markle, którzy od lat prowadzili swoje życie w Montecito zdecydowali się bowiem na powrót w pobliże Londynu, gdzie mieszka rodzina królewska.
Z najnowszych doniesień wynika, że król miał aprobować ich decyzje.
Opinia publiczna oraz królewscy eksperci są jednak zaskoczeni takim obrotem spraw. Swoje pięć groszy do sprawy wtrąciła polska dziennikarka, która od lat obserwuje zdarzenia rozgrywające się na brytyjskim dworze.
"Sama byłam totalnie zaskoczona, kiedy dowiedziałam się o powrocie Harry'ego i Meghan do UK. Najpierw pomyślałam, że to żart. Bo relacjonowałam na żywo ich ślub w Windsorze i pamiętam tę absolutną euforię wśród Brytyjczyków i dziennikarzy - Harry i Meghan byli wtedy gwiazdami i przyszłością monarchii. Potem relacjonowałam wywiad u Oprah, premierę 'Spare' (...) i obserwowałam, jak na naszych oczach królewska bajka zamienia się w rodzinną katastrofę" - przyznała Anna Senkara w rozmowie z Pudelkiem.
Ekspertka nie kryje szoku po doniesieniach o powrocie Meghan i Harry'ego. Tak myślała o nich większość dziennikarzy
Zdaniem Senkary szok i niedowierzenia, które obecnie da się zauważyć w przestrzeni medialnej są całkowicie uzasadnione. Dotychczasowe decyzje pary i liczne nieobecności na ważnych dla bliskich księcia wydarzeniach sprawiły, że dziennikarze zaczęli zakładać, że rudowłosy arystokrata i jego żona na dobre zapomnieli o jego ojczyźnie i rodzinie.
"A kiedy Meghan nie przyjechała nawet na koronację króla Karola, pomyślałam: jej noga już chyba nigdy na dłużej w Wielkiej Brytanii nie postanie. No bo jak często twój teść zostaje królem, a ty opuszczasz imprezę inauguracyjną? W podobnym tonie myślała większość brytyjskich i międzynarodowych dziennikarzy - że to niemożliwe, że (Meghan i Harry - przyp. red.) naprawdę wracają" - przyznała szczerze.
Wystarczyła jedna chwila, by świat pojął swój błąd. Powitalnych transparentów jednak nie będzie
Ekspertka podkreśliła, że wystarczyła jedna kluczowa decyzja, by wszyscy zrozumieli, że plany księcia Harry'ego i Meghan Markle ziszczą się w zaledwie kilka dni.
"Jednak kiedy pojawiła się informacja, że Archie i Lilibet zostali właśnie przyjęci do brytyjskich szkół, wiedzieliśmy, że powrót (...) to kwestia dosłownie kilku dni" - dodała.
Zdaniem polskiej ekspertki, royalsi zza oceanu nie mogą jednak liczyć na ciepłe przyjęcie i zadowolenie Brytyjczyków.
"A zatem totalne zaskoczenie na Wyspach i totalne zaskoczenie w Londynie. Bo Meghan od dawna jest na dole rankingów popularności royalsów, a Brytyjczycy nie zapomnieli (o tym, co się wcześniej wydarzyło - przyp. red.). Dla wielu z nich nie była to tylko 'zwykła przeprowadzka do Kalifornii'. Brytyjczycy poczuli się wtedy (...) zwyczajnie odrzuceni. Nie spodziewałabym się zatem publicznych transparentów 'Welcome home Harry i Meghan'" - oceniła bez ogródek.

Zobacz także:
Meghan i Harry mogą odmienić swój los po przeprowadzce. Wystarczy jeden gest ze strony króla
To nie są dobre wieści dla Meghan Markle. Może pożałować swojej decyzji
Powrót Harry'ego i Meghan postawił rodzinę na nogi. Kulisy tajnego spotkania u króla Karola III








