Od dłuższego czasu plotkowało się o rozwodzie Sandry Kubickiej i Aleksandra Milwiw-Barona. Już kilka tygodni temu wyszła na jaw data pierwszej rozprawy, a w środę, 25 lutego obecni wciąż małżonkowie faktycznie spotkali się w sądzie.
Nerwowo przed rozwodem Kubickiej i Barona. Na korytarzu sądowym doszło do scen
Jak relacjonował Pudelek, na korytarzu było dość nerwowo. Muzyk wszedł do budynku mocznym wejściem, otoczony prywatnych osób pilnujących porządku. Gdy byli zakochani natknęli się na siebie, zrobiło się nieprzyjemnie.
"Sandra, przestań. Nie rozmawiam z tobą!" - krzyczał ponoć gitarzysta do poirytowanej modelki.
Posiedzenie trwało zaledwie 15 minut. Po jego zakończeniu przedstawicielka Barona przekazała mediom, że sprawa jest wciąż w toku.
"Jesteśmy w trakcie (...). Dążymy do porozumienia, ugodowego zakończenia tego procesu i mamy nadzieję, że to tak się zakończy" - mówiła w rozmowie z "Faktem" Anna Grabowska.
A teraz wyszły na jaw kulisy całego zamieszania. Już nie ma wątpliwości, kto złożył pozew i co wydarzy się dalej.
Dwa dni po sprawie rozwodowej wyszło na jaw ws. Kubickiej i Barona. Oto co naprawdę zaszło
Wielu zastanawiało się, dlaczego pierwsza rozprawa Kubickiej i Barona trwała tak krótko. Jest na to konkretne wyjaśnienie.
"(...) Rozprawa miała charakter wstępny i organizacyjny, co w praktyce sądowej często wiąże się z krótszym czasem jej trwania. Na tym etapie postępowania nie zapadły żadne rozstrzygnięcia merytoryczne. Czas trwania posiedzenia nie przesądza o stanowiskach stron ani o ewentualnym porozumieniu - postępowanie pozostaje w toku" - mówiła wspomniana Grabowska.
Skoro więc nie padły konkrety, to pozostawało tylko pytanie, co dalej. Jak dowiedział się serwis Party.pl, sąd wyznaczył już kolejny termin rozprawy. Gwiazdy ponownie spotkają się w oficjalnych okolicznościach w poniedziałek, 16 marca o godz. 8:30.
Z pewnością i tym razem na miejscu zjawi się wielu dziennikarzy i fotoreporterów.
"Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy, co oni wyczyniali na miejscu. To była tragedia. Przykre to jest bardzo i nie rozumiem, dlaczego sąd ich wpuszcza" - podzieliła się swoimi wrażeniami na ich temat Kubicka.
Jeszcze się nie rozwiedli, a już takie wieści ws. Kubickiej i Barona. Po tym, co się stało, to było do przewidzenia
Niedługo później influencerka niespodziewanie wyznała też, kto podjął decyzję o rozstaniu. Po tym, co odpowiedziała jednej z internautek na przykry komentarz, nie ma już żadnych złudzeń co do niej i Barona.
"Obie niedojrzałe i Baron je zostawił… Żal mi tylko syna Leona" - napisała kobieta pod postem na instagramowym profilu serwisu Kozaczek, na co Sandra odparła krótko "To my go zostawiłyśmy", odpisując w imieniu swoim i Julii Wieniawy.
Można się więc domyślić, że to modelka (zresztą już po raz drugi - pierwszy raz zrobiła to w grudniu 2024 roku, ale później partnerom udało się zażegnać kryzys) złożyła pozew rozwodowy.
Nie jest tajemnicą, że w przeszłości wspomniana Wieniawa również przez chwilę spotykała się z muzykiem, ale, jak wiadomo, nic z tego nie wyszło. Gdyby ktoś zastanawiał się, jak układają się relacje obu pań, to piosenkarka sama dała niedawno jasny sygnał.
Nieoczekiwanie Julka wysłała bowiem Sandrze w prezencie zestaw swoich własnych perfum, co wzruszona i uradowana Kubicka pokazała na InstaStories. Czyżby były tu zadatki na show-biznesową przyjaźń?
Zobacz też:
Baron stanął murem za Kubicką. Życzy jej tylko jednego
Baron przerwał milczenie po rozprawie rozwodowej z Kubicką. Oto na co się zdecydował
Minęły dwa dni, a Lipińska już docina Kubickiej. "Nie każdy się nadaje"








