Czas burzliwych zmian w życiu Beaty Tadli rozpoczął się w styczniu 2016 roku, gdy nowy prezes TVP Jacek Kurski zwolnił ją z "Wiadomości".
Beata Tadla: zaryzykowała dla "Tańca z gwiazdami"
Nie czekała długo na propozycje. Została gwiazdą stacji NOWA TV, a wiosną 2018 roku - 8. edycji "Tańca z gwiazdami".
Jak dała do zrozumienia w nowym wywiadzie dla RMF.FM, było to dla niej wybawienie od sztywnego wizerunku, z jakim była kojarzona:
"Na pewno zawodowo był to dla mnie duży przełom. Przyszłam z pozycji "pani z telewizji", poważnej, a ja taka nie jestem. A w tym programie okazało się, że mogę płakać i się śmiać, że to jest naturalne i nikt nie robi z tego powodu wyrzutów. Pod tym względem był to przełomowy program. No i jeszcze ja w zupełnie innej odsłonie. Zawsze w stonowanych kreacjach, a tutaj piórka, falbanki i cekiny. Pokazałam na przykład, że mam nogi. Jakie są, takie są, ale są".
Beata Tadla brawurowo wygrała 8. edycję TzG
Jak wiadomo i powtarzają to wszyscy uczestnicy, "Taniec z gwiazdami", to nie tylko przygoda życia, lecz także ogromny wysiłek. Uczestnicy z reguły rezygnują na czas programu z innych aktywności. Maciej Zakościelny, jak niedawno wyznał w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem, tak się zatracił w trwających po kilkanaście godzin dziennie treningach, że kompletnie zapomniał, że powinien mieć też z tego radość.
Jak wspomina Tadla, udział w tanecznym show to wystawienie się na oceny milionów widzów, szczególnie, że w Polsce po 20 latach "Tańca z gwiazdami" wszyscy czują się ekspertami:
"Po raz pierwszy w życiu byłam poddana ocenie w taki bezpośredni sposób. To jest pewien rodzaj odwagi, by wyjść i narazić się na to, że jeden juro czy drugi mówi ci to, czy tamto, a widzowie też napiszą. Ten program budzi bardzo pozytywne emocje, więc krytyki nie było, ale że musisz to, tamto poprawić, a jak chcesz się dostać do finału no to nie można na pół gwizdka, człowiek bierze to do siebie".
O tych sprawach nie chce wspominać
Jak wiadomo, Beata Tadla została zaangażowana wraz ze swoim ówczesnym narzeczonym, Jarosławem Kretem. Dostali do pary małżeństwo Klimentów. Kret z Lenką szybko odpadli, a Tadla z Janem zgarnęli Kryształową Kulę.
Dziennikarka nie chciała odpowiedzieć na pytanie, którego uczestnika 8. edycji wspomina najgorzej. Jak wyznała, musiałaby w ten sposób zahaczyć o prywatne sprawy, więc od razu stało się jasne, kogo miała na myśli.
Przy okazji wyszło na jaw, że niektórzy tancerze, jak Jacek Jeschke i Hanna Żudziewicz od początku widzieli w niej "czarnego konia" 8. edycji. Tadla podziękowała im w RMF FM i wyznała, że ona sama nie wiązała ze sobą takich nadziei:
"Ja nie miałam z tańcem nic wspólnego, gdzieś tam pamiętam, że brałam udział w jakimś konkursie na dyskotece, chyba w podstawówce i ja "Vogue" zatańczyłam. Jestem po szkole muzycznej, ale to nie jest program o tańcu, umówmy się. Jesteśmy oceniani pod kątem, jakie postępy zrobiliśmy. Mam syndrom prymusa, więc się przykładałam. Ten program wyzwala wyłącznie dobre emocje, ja nie wiem, co można byłoby złego powiedzieć o tym programie".
Zobacz też:
Takich scen w "Pytaniu na śniadanie" jeszcze nie było. Tadla nie mogła przemilczeć
Nagle wyszło na jaw ws. Tadli. Mówi wprost o obawach, zrobiło się nerwowo
Beata Tadla mieszka w imponującej posiadłości. Mało kogo stać na taki pałac








