Afera wokół świadczeń dla artystów. Każdy ma swoje zdanie
O emeryturach dla artystów zawsze było głośno. W ostatnich tygodniach temat powrócił jednak ze zdwojoną mocą za sprawą nowego projektu dodatkowych świadczeń dla owego środowiska.
Większość znanych osób związanych z kulturą wyraziła poparcie dla tego pomysłu. Do grona jego gorących przeciwników zalicza się natomiast Skolim, którego żywiołowa publiczna odezwa w tej sprawie wywołała sprzeciw środowiska.
Dezaprobatę dla jego słów wyrazili choćby Doda i Krzysztof Skiba. Głos w sprawie parokrotnie zabrała też Barbara Kurdej-Szatan, która przy okazji powołała się na wypowiedź innej gwiazdy, Natalii Kukulskiej. Oto co miała do przekazania.
Kurdej-Szatan o słowach Kukulskiej. "Dużo hałasu, a mało wiedzy"
Aktorka od razu na wstępie podkreśliła, że z uwagi na sytuację, w której się znajduje, sama nie "załapie" się na ewentualne nowe zasady, jeśli rzeczywiście wejdą w życie.
"Ja mam działalność gospodarczą, więc z tego, co wiem, to chyba mnie osobiście to nie dotyczy. Zresztą tak jak i mnóstwo (...) [znanych osób - przyp. aut.] się wypowiada na ten temat, że to dotyczy artystów, którzy zarabiają po prostu mniej, którzy pracują w teatrach na etatach, muzyków, którzy pracują od koncertu do koncertu, nawet tych etatów nie mają, tylko na umowę o dzieło pracują" - wymieniała w rozmowie z Jastrząb Post.
Zamiast powtarzać to, co powiedzieli już inni, wspomniała tylko krótko o popularnej piosenkarce, która otwarcie poparła projekt.
"Tak pięknie ostatnio się Natalia Kukulska na ten temat wypowiedziała, że dużo jest hałasu, a mało wiedzy. Nie ma co panikować i nie ma co dramatyzować. Po prostu bądźmy dla siebie wzajemnie wyrozumiali i wrażliwi na swoje potrzeby. Tak będzie się na pewno nam lepiej żyło" - skwitowała dość ogólnikowo.
Ale to nie pierwszy raz, gdy odnosi się do tej kwestii.
Kurdej-Szatan liczyła, że ją to ominie. "Lekko to żenujące"
Barbara Kurdej-Szatan już w innym wywiadzie zaznaczyła, że choć nie skorzysta z potencjalnych nowych regulacji, jej osoba ciągle jest w tym kontekście wymieniana.
"Widziałam, że (...) [na ulicy Wiejskiej] wymieniają moje nazwisko. Wręcz płyta im się zacięła chyba. I wszystko, co dotyczy spraw artystycznych, to jest 'Kurdej-Szatanom nie będziemy coś tam'. Lekko to żenujące, natomiast tutaj się pomylili, bo właśnie mnie to na tę chwilę nie dotyczy. Dotyczy ta cała sytuacja artystów, których jest mnóstwo, którzy zarabiają naprawdę niewiele" - tłumaczyła cierpliwie.
Czas pokaże, czy i co wyniknie z owej dyskusji, w którą włączyło się nie tylko sporo gwiazd, działaczy i dziennikarzy, ale i duża część społeczeństwa.
Zobacz też:
Kurdej-Szatan wyjawiła prawdę dopiero po fakcie. Sporo ją to kosztowało. "Uświadomiłam sobie"
Kurdej-Szatan przydarza się to nagminnie. W końcu powiedziała dość. "To już przesada"
Późnym wieczorem potwierdziły się doniesienia z domu Kurdej-Szatan. Powiedziała "dość"








