Kurdej-Szatan ma tego serdecznie dość. Powiedziała wprost, co o tym myśli
Barbara Kurdej-Szatan z powodzeniem łączy wiele zadań. W końcu jest nie tylko żoną i mamą, ale i influencerką oraz aktorką. Niespełna 41-latka regularnie występuje na scenie i ma - czasem nawet bardziej bezpośredni, niż by tego chciała - kontakt z publicznością.
Taka forma pracy ma nie tylko pozytywne strony. Gwiazda nieraz spotkała się z sytuacją, kiedy któryś z widzów swoim zachowaniem przeszkadzał w przebiegu spektaklu lub - w najlepszym przypadku - wyrażał brak szacunku wobec występujących.
Ostatnio dyskusja na temat reguł postępowania publiki podczas przedstawień na żywo rozpoczęła się na nowo. Wszystko to za sprawą Rosamund Pike, brytyjskiej aktorki, która w trakcie ukłonów zwróciła jednemu z odbiorców uwagę, że pisał SMS-y w trakcie szczególnie trudnej emocjonalnie sceny.
Jej polska koleżanka po fachu ma niestety podobne doświadczenia.
Kurdej-Szatan nie mogła tego dłużej znieść. Po tym, co zaszło, nie gryzła się w język
Kurdej-Szatan przyznała, że jej samej nagminnie przydarzają się podobne sytuacje. Nie trzeba chyba mówić, jak bardzo wytrąca ją to z równowagi.
"Widzimy ze sceny, jak odbijają się ekrany telefonów. To rozprasza, przeszkadza i nam, i publiczności dookoła. Ludzie często zapominają wyłączyć telefon, wtedy przestraszeni robią to w trakcie spektaklu, ale gorzej, gdy ktoś zaczyna esemesować czy odbierać połączenie" - wyznała Plejadzie.
Taka postawa kompletnie niweczy trud i rozciągające się na długie tygodnie przygotowania całego zespołu realizacyjnego.
"Po to pracujemy kilka miesięcy nad danym spektaklem, żeby przekazać ludziom coś ważnego, coś zabawnego, opowiedzieć jakąś historię. Od widza wymaga to skupienia na te dwie godziny. Inaczej nie odczuje, nie zrozumie i nie przeżyje tego, co mamy do przekazania. Jeśli ktoś nie jest skupiony, nie śledzi historii i nie przeżyje tego, po co przyszedł do teatru, to przeszkadza nie tylko sobie, ale i innym" - podkreślała.
Kurdej-Szatan przydarza się to nagminnie. W końcu powiedziała dość. "To już przesada"
Ale wygląda na to, że są tacy, którzy wciąż nie rozumieją tych niepisanych zasad. Czasami na widowni trafiają się bowiem osoby, które zupełnie nie mają wyczucia tego, co (i kiedy) przystoi, a co nie.
"Bardzo lubimy, kiedy publiczność reaguje adekwatnie do tego, co dzieje się na scenie. Śmiech podczas komedii jest wspaniały, ale zdarza się, że ktoś przesadza. Bywa, że widzowie zaczynają odpowiadać aktorom lub dopowiadać kwestie. To już przesada, która wybija nas z roli i przeszkadza innym" - mówiła.
Co ciekawe, sama była kiedyś świadkiem historii podobnej do tej, która przydarzyła się Pike.
"Raz podczas spektaklu (...), który gram z Michałem Ziębickim od ponad 10 lat, jeden z widzów (...) cały czas dogadywał i przeszkadzał. Michał nie wytrzymał i przerwał na chwilę spektakl, aby zwrócić mu uwagę. To poskutkowało, ale takie sytuacje są niezwykle rozpraszające" - dodała.
Zobacz też:
Kurdej-Szatan z mężem wiedzieli, że popełnili błąd. Jedną decyzję później wszystko stało się jasne
W rodzinie Kurdej-Szatan musieli zmierzyć się ze zmianami. Tak teraz żyją
Była środa po południu, gdy Kurdej-Szatan spontanicznie odezwała się do ludzi. Miała dobry powód








