Katarzyna Warnke od początku miała plan
Katarzyna Warnke gościła ostatnio w programie "Burza w kinie", gdzie otworzyła się na wiele tematów dotyczących pracy przed kamerą. Aktorka przyznała, że kolejne etapy jej kariery wiązały się z prawdziwymi zawodowymi rewolucjami. Jednym z takich momentów było przejście ze Starego Teatru do Teatru Rozmaitości.
"Tym bardziej, że to się wydarzyło przez Wiedeń i najpierw zrobiliśmy z Jarzyną [Grzegorzem Jarzyną, reżyserem - przyp. red.]. Przecież zaprosił mnie Grzesiek do spektaklu po niemiecku (...) i dopiero potem był 'T.E.O.R.E.M.A.T' i 'Między nami dobrze jest'. No i też teatr w moim życiu radykalnie się skończył" - przyznała w rozmowie z Kingą Burzyńską.
W tym momencie gospodyni podcastu przypomniała, że Warnke już wcześniej opowiadała jej o tym, jak świadomie przygotowała się do wejścia do show-biznesu.
"Tak, bo ja się bardzo przygotowuję. (...) Ja siedzę, myślę, kombinuję i obczajam sytuację, a potem hop. Wiec tak było z show-biznesem. (...) Tak, to cała ja. Właśnie w show-biznes totalnie wpadłam, bez trzymanki się rzuciłam w to wszystko" - wyjawiła z uśmiechem.
Katarzyna Warnke nie przejmuje się opiniami na swój temat
Aktorka w tej samej rozmowie podkreśliła, że nie bierze do siebie złośliwych opinii na swój temat.
"Myślę, że (...) show-biznes to jest przestrzeń i nigdy nie kryłam, że mam bardzo duży dystans do tej [przestrzeni] i do siebie w tym. Nigdy się nie przejmowałam opiniami za bardzo. No oczywiście dla każdego człowieka są przykre momenty. Rozwód na przykład, to był chyba jedyny... ciąża i rozwód to były takie momenty, kiedy ten show-biznesowy vibe w ogóle do tego nie pasował" - przyznała.
Definitywne zakończenie małżeństwa było dla aktorki wyjątkowo trudnym doświadczeniem. Szczególnie zapadła jej w pamięć sytuacja przed salą sądową, gdzie czekali fotoreporterzy.
"Jak tam zobaczyłam panów, którzy zostali wpuszczeni przez sąd do środka, żeby nam pstrykać, jak wchodzimy na salę sądową... No to już przesada. (...) Dlaczego? Nie wiem, żeby popularnym miejscem stał się budynek sądu, czy nie? Nie wiem o co chodzi" - zastanawiała się.
Mimo tych doświadczeń Warnke podkreśla, że nigdy nie żałowała swojej decyzji o wejściu do show-biznesu. Jak zaznacza, od początku była świadoma, że popularność wiąże się również z mniej przyjemnymi konsekwencjami.
"Zawsze uważam, że trzeba mądrze do sprawy podchodzić, czyli to była moja decyzja, że ja w ten show-biznes weszłam i takie są konsekwencje. Zawsze mówię, że jak komuś jest ciężko, to naprawdę może zrezygnować i myślę, że w ciągu roku, dwóch lat wszyscy o nim zapomną" - podkreśliła.

ZOBACZ TAKŻE:
Mało kto wiedział, jak dziś wygląda prywatne życie Warnke. O byłym mężu i relacjach mówi wprost
Katarzyna Warnke otworzyła się na temat związku. "Łączymy się trochę w jedno"
Warnke szczerze o nowym związku. "Nie chcę przedstawiać córce byle kogo"








