Ilona Krawczyńska doskonale odnalazła się w świecie telewizji, jednak jej droga do popularności nie zawsze była usłana różami. Prowadząca "Farmy" wyznała, z jakimi komentarzami musiała mierzyć się na początku kariery. Dziś mówi o nich bez ogródek.
Ilona Krawczyńska o początkach pracy w telewizji
Ilona Krawczyńska od kilku lat należy do grona najbardziej rozpoznawalnych twarzy Polsatu. Widzowie znają ją między innymi z "Farmy" i "Tańca z Gwiazdami". Regularnie prowadzi również koncerty, festiwale oraz galę Miss Polski. To właśnie od udziału w tym konkursie rozpoczęła się jej przygoda ze stacją.
Choć Krawczyńska nie znalazła się wówczas w pierwszej dziesiątce, udało jej się zwrócić uwagę organizatorów. Z czasem zaczęła pomagać przy kolejnych galach, a jej umiejętności konferansjerskie otworzyły przed nią drzwi do telewizji, o czym opowiedziała w nowym wywiadzie dla "Super Expressu".
"Nie weszłam do TOP 10, ale tak zaprzyjaźniłam się z organizatorami, że rok w rok pomagałam przy galach. Zauważyli moją smykałkę do konferansjerki i otwierali przede mną kolejne szanse. Dzięki temu prowadzę dziś galę Miss Polski, wystąpiłam w 'Tańcu z Gwiazdami' i prowadzę 'Farmę'. Trzeba wierzyć w swoje umiejętności i mieć plan na siebie" - opowiedziała Krawczyńska.
Ilona Krawczyńska razem z Agnieszką Hyży poprowadzą Finał Miss Polski 2026 w niedzielę 2 sierpnia 2026 roku. Transmisja finału z Nowego Sącza rozpocznie się o godz. 19:55 w Polsacie.
Takie komentarze Ilona Krawczyńska słyszała przez lata
Prezenterka podkreśliła, że przez lata stawiała przede wszystkim na szkolenia i rozwijanie swoich umiejętności. Mimo to niejednokrotnie docierały do niej krzywdzące komentarze dotyczące sposobu, w jaki kobiety zdobywają pracę w mediach.
"Sama pracuję w mediach od lat. Komentarze, że 'do telewizji można się dostać tylko przez łóżko', słyszałam niejednokrotnie. Moja droga wyglądała zupełnie inaczej, stawiałam na szkolenia i rozwój" - wyznała Krawczyńska.
Ilona Krawczyńska nie ukrywa, że podobne opinie dawniej potrafiły ją dotknąć. Z czasem nauczyła się jednak nie przywiązywać do nich wagi.
"Dlatego dzisiaj takie opinie nic nie wnoszą do mojego życia i mnie nie bolą. Kiedyś może bolały, ale teraz wiem, że to cena za bycie osobą publiczną" - podsumowała.

Zobacz też:
Baśniowe wesele Julii Suryś. Rozchichotana Krawczyńska wszystko pokazała








