Lewandowska ma problemy z odpoczynkiem. Pożaliła się ludziom. "Przecież robię wszystko jak z podręcznika!"
Anna Lewandowska nie wytrzymała i odezwała się do ludzi w sieci. Tuż po powrocie do Barcelony, trenerka podzieliła się z fanami szczerym wyznaniem i opowiedziała o swoich słabościach.
"Mimo tylu lat w sporcie, moją największą bolączką wciąż bywa odpoczynek i właściwa periodyzacja, czyli planowanie treningów w czasie tak, aby przeplatać okresy ciężkiej pracy z czasem na pełną regenerację i regenerację sił" - przyznała na swoim Instagramie.
We wpisie zdradziła, że trenuje co najmniej 5 razy w tygodniu i robi, co w jej mocy, by "dotrzymywać tempa" swoim znajomym i osobom z bliskiego otoczenia, które również rozwijają się w sporcie i szykują się do "poważnych startów".
"I czasem łapię się na myśli: 'Ale o co chodzi? Przecież robię wszystko jak z podręcznika!'" - podkreśliła.
Trenerka fitness zauważyła, że często potrzebuje znacznie więcej czasu na regenerację i odpoczynek niż inni sportowcy.
"Przecież dbam o to wszystko, co najważniejsze: zdrowe, zbilansowane jedzenie pełne wartościowych składników, suplementację dopasowaną pod moje badania, dobrej jakości sen i wyciszenie przed pójściem spać, nawodnienie, rolki, rozciąganie... (...) A i tak przychodzą dni, kiedy czuję, że potrzebuję na regenerację po prostu więcej czasu niż inni" - dodała.
Lewandowska latami się tego uczyła, a i tak nadal ma z tym problem. "I powtarza mi to bezustannie mój mąż"
Lewandowska przyznała, że z czasem nauczyła się akceptować to, że nie zawsze jest w stanie nadążyć za innymi. W patrzeniu na siebie bardziej przychylnie pomaga jej mąż.
"Słuchanie własnego ciała to nie oznaka słabości, ale największa dojrzałość sportowa, jakiej wciąż się uczę. (I powtarza mi to bezustannie mój mąż)" - podsumowała na koniec.

Zobacz także:
Lewandowska ledwo przyjechała do Chicago, a już takie problemy. To było do przewidzenia
Lewandowska nie wytrzymała długo w Stanach. To było kwestią czasu
Lewandowska spakowała manatki i wróciła do Barcelony. "Nie ma jak w domu". To było do przewidzenia








