Anna Lewandowska ma problemy w Chicago. Nie jest wesoło
Anna Lewandowska miała przeprowadzić się do Chicago, kiedy już jej mąż Robert Lewandowski znajdzie dla nich odpowiedni dom. Miała też mieć zapewnione warunki do rozwoju własnych biznesów. Niestety kolejne tygodnie od jej przeprowadzki mijają, a na miejscu wcale nie jest różowo.
Co prawda nie można powiedzieć, że Robert i Anna Lewandowscy mieszkają na walizkach. Luksusowy apartament w pięciogwiazdkowym hotelu z pewnością jest miejscem, w którym wiele osób chciałoby spędzić czas, ale nie może równać się z hiszpańską willą z basenem tuż przy plaży. Poza tym "Lewa" wciąż jeszcze nie może liczyć na własne biuro. Być może dlatego korzysta z każdej okazji, by wrócić w ukochane okolice.
Anna Lewandowska korzysta z każdej okazji, by wyjechać
Anna Lewandowska ostatnio korzysta z każdej okazji, by wyjechać z Chicago. A to chwali się zagranicznymi wakacjami, a to znów projektami w Polsce i właśnie w Barcelonie. Zresztą to właśnie to miasto w czerwcu wprost nazwała swoim domem.
W Barcelonie Lewandowska zostawiła nie tylko wspomnienia, ale też świetnie działające studio treningowe, łączące fitness, pilates oraz taniec. Miała tam też swoje prywatne biuro. Kiedy dwa lata temu otwierała ten biznes, na miejscu były nawet kamery "halo tu polsat". Teraz znowu nie wytrzymała. Spakowała się i wróciła do swojego domu.
Anna Lewandowska wróciła do Barcelony. "Nie ma jak w domu"
We wtorek 15 września napłynęły radosne wieści od Lewandowskiej. Żona Roberta z ogromną ekscytacją relacjonuje powrót do Barcelony. Odwiedza tam wszystkie znajome i ważne dla niej miejsca - w tym także swoje biuro w centrum fitness.
"Bardzo długo nie widziałam się z ekipą" - napisała o swoim zespole w tym miejscu.
Poza tym jej fani mogli zobaczyć, jak tańczy na ulicy, spaceruje i spędza czas w kawiarniach wraz z przyjaciółkami.
"Tęskniłam za nimi tak bardzo" - podkreśliła na jednym z kadrów.
Najbardziej wymowny jest jednak podpis pod zdjęciem z jej hiszpańskiej willi. W kadrze widzimy salon z wiklinową lampą, ogromną wygodną kanapą i drewnianym stolikiem. "Home sweet home" podpisała je Anna, co można przełożyć na "Nie ma jak w domu".

Zobacz też:
Lewandowska ledwo przyjechała do Chicago, a już takie problemy. To było do przewidzenia
Lewandowska nie wytrzymała długo w Stanach. To było kwestią czasu
Opisała życie Lewandowskiej i wywołała plotki. Teraz tłumaczy, jak było naprawdę








