Dwa tygodnie temu ruszyła kolejna edycja "Tańca z gwiazdami". Rywalizacja o Kryształową Kulę nabiera rumieńców, a z programu odpadła już pierwsza para.
Zdecydowana, że najgorzej na parkiecie poradziła sobie Monika Borzym, która występowała w parze z Michałem Kassinem.
O wiele lepiej poradziła sobie tego wieczora Helena Englert, która według opinii jurorów może zostać jedną z faworytek 19. edycji.
"Helena pracuje wspaniale. Jest nieźle zawzięta i naprawdę robi cuda. Widzę, jak bardzo jest ambitna (...). Partner ma z nią niełatwo, ale bardzo dobrze" - ocenił Tomasz Wygoda w rozmowie z Pomponikiem.
Helena Englert wygra "Taniec z gwiazdami"?
Z kolei największą niespodzianką odcinka okazała się jednak doskonała forma Izabeli Kuny. Jurorzy byli pod wrażeniem i to właśnie jej przyznali największą liczbę punktów.
"Tutaj wszystko było w punkt" - zachwycał się Maserak.
Dwa dni po tym emocjonującym odcinku ukazała się rozmowa z Rafałem, który wprost stwierdził, że z każdym odcinkiem uczestnicy wypadają lepiej:
"Odnoszę się do poprzedniego odcinka, bo założyłem sobie w tej edycji, że będę patrzył na rozwój par. Patrząc na to co było tydzień temu, a jest dzisiaj to jest naprawdę wielki postęp" - stwierdził.
Potwierdziły się doniesienia ws. Maseraka i Heleny Englert. To było kwestą czasu
Pytany o to, które pary wypadły tego wieczora najlepiej wspomniał o Kunie, ale to wyznanie na temat Heleny Englert było najbardziej zaskakujące. To było kwestią czasu, aż Maserak nie wytrzyma i powie, co myśli o córce Ścibakówny. Tak też się stało:
Jak wyznał otwarcie Rafał, Helena wzbudza w nim niepokojące emocje:
"Zobaczyliśmy dziś całkowicie inną odsłonę Heleny. Ja się czasem trochę jej boję. Muszę się do niej przekonać, ale spokojnie. Może w tym jest siła" - potwierdził doniesienia na temat Heleny.
Zobacz też:
"Nawet jej nie mówiłam!". Mandaryna o reakcji mamy na powrót do Michała
Wiśniewski znów nie zjawił się na widowni "TzG". Już wiadomo, co robi w niedzielne wieczory








