Kilka lat temu przez polskie media przetoczyła się dyskusja na temat emerytur, wypłacanych artystom po wielu latach pracy.
Nowo upieczeni emeryci narzekali, że ZUS zmusza ich do pracowania aż do śmierci i przez jakiś czas wszyscy im współczuli. Potem jednak Krystyna Sienkiewicz ujawniła niewygodną prawdę.
Krystyna Sienkiewicz jako pierwsza powiedziała prawdę
Aktorka u schyłku życia wyśmiała żale artystów, przypominając im, że gdyby odkładali pieniądze, zamiast żyć ponad stan, to by mieli porządne emerytury. Jak wytłumaczyła w rozmowie z "Super Expressem", nie ma w tym żadnej magii, tylko prosta zależność:
"Dawałam pieniądze na swoją emeryturę i może ci artyści, którzy dziś mają niską emeryturę, akurat tego nie zrobili".
Brutalne sława Sienkiewicz podziałały jak kubeł zimnej wody na tych, którzy jeszcze mieli czas zadbać o swoją przyszłość.
Katarzyna Skrzynecka nie ogląda się na ZUS
Katarzyna Skrzynecka, której ZUS wyliczył przyszłą emeryturę na poziomie 34,87 zł, podjęła energiczne działania i w kolejnej rozmowie na ten temat wyznała portalowi Jastrząb Post:
"Mam trzy różne fundusze emerytalne, na które w każdym miesiącu odkładam pieniądze na moją przyszłość, żeby moja rodzina była zabezpieczona. Bo wiadomo, że w naszym zawodzie różnie bywa. Gdy jesteśmy młodzi, piękni i sprawni, to nas do tej pracy chcą, a jak już będziemy mocno starsi, może już tej pracy dla nas nie być. Więc już teraz trzeba myśleć o tym, co będzie w przyszłości i ją rozsądnie planować".
Piotr Gąsowski już zna wysokość przyszłej emerytury
Nie wiadomo, czy jej wieloletni przyjaciel i współpracownik, Piotr Gąsowski też tak zrobił, w każdym razie wyznał właśnie, że na ZUS raczej nie liczy. Aktor 16 kwietnia obchodzi 62. urodziny, co oznacza, że do ustawowego wieku emerytalnego brakuje mu trzech.
Jak ujawnił w rozmowie z Plejadą, świadczenia emerytalne na pewno nie wystarczą mu na życie, ale może mieć o to pretensje tylko do siebie:
"To czuły punkt. Piszę teraz swoją drugą książkę i dokładnie o tym też napisałem. Wyjaśnię: jeśli zarabiałeś dużo pieniędzy, mogłeś płacić większe składki. My, jako wolne zawody nie musieliśmy opłacać ZUS-u i braliśmy te pieniądze dla siebie. Jeśli nie płaciłeś składki, to skąd możesz mieć emeryturę? Przyznaję też, że będę miał skandalicznie niską emeryturę, ale uważam, że na to zasłużyłem, bo w tym czasie nie płaciłem na ZUS, tylko wydawałem je sobie na przyjemności".
Odkąd wahadło przechyliło się w drugą stronę i ludzie we współczucia przestawili się na potępienie, gdzieś ginie kwestia, na którą Gąsowski zwraca szczególną uwagę. Artystom, zwłaszcza pracującym dla państwowych przedsiębiorstw, jak TVP czy teatry, a w czasach PRL-u nie było prywatnych placówek, do głowy nie przychodziło, że takie wielkie firmy nie pilnują tak kluczowych kwestii. W związku z tym Gąsowski ma konkretną prośbę:
"Wiem, o co chodzi. To jest żal, bo wielu z nas o tym nie wiedziało. To nie było uświadomione, bo my jesteśmy jeszcze z komuny. "Jak to? Sami mamy płacić ZUS?". Okazało się, że tak, sami. Nie znęcajcie się nad kolegami i koleżankami, którzy mówią, że mają małe emerytury. Oni po prostu mają świadomość, że mogliby kiedyś zrobić inaczej, a to już jest teraz nie do odwrócenia".
Zobacz też:
Ledwie Gąsowski zadebiutował w "Randce w ciemno", a już takie wieści. Tego nikt się nie spodziewał
Piotr Gąsowski: Cięty język, humor i flirt w "Randce w ciemno"








