Lewandowska wspomniała o Turcji i wywołała burzę w sieci. Myśleli, że go wydała
Anna Lewandowska wywołała niemałą aferę tuż po tym, jak spontanicznie zdecydowała się odpowiedzieć na komentarz jednej ze swoich obserwatorek.
Wystarczyły dwa słowa, by w sieci zaczęła się prawdziwa burza.
Trenerka fitness została zapytana o to, czy jest szansa, by zaczęła prowadzić swoje zajęcia w Turcji.
"Pani Aniu, jest szansa na Turcję? Pozdrawiam serdecznie"- czytamy w komentarzu jednej z obserwatorek Lewandowskiej.
Żona Lewandowskiego nie pozostawiła tego komentarza bez odpowiedzi.
"Będzie Turcja" - napisała trenerka.
Lewandowska wywołała poruszenie i musiała się tłumaczyć. Ogłosiła ws. transferu Lewandowskiego
Wpis Anny Lewandowskiej wywołał niemałe poruszenie nie tylko wśród jej obserwatorów i fanów jej działalności, lecz przede wszystkim wśród kibiców, którzy z zapartym tchem czekają na jakiekolwiek informacje w sprawie dalszej kariery piłkarskiej jej męża Roberta Lewandowskiego.
Jedną z najbardziej pożądanych obecnie informacji jest wskazanie, do jakiej drużyny przeniesie się polski sportowiec.
Po wpisie 37-latki w sieci zaczęły mnożyć się spekulacje na temat transferu piłkarza oraz plotki, że Lewandowski przyjął propozycję od jednego z tureckich klubów. Najczęściej wymieniano w nich nazwy klubów Fenerbahçe oraz Beşiktaş - uważane za najlepsze w Turcji.
Dyskusję postanowiła uciąć sama Lewandowska. Na Instastories wyjaśniła nieporozumienie, do którego doszło przez jej krótki komentarz.
"Spokojnie kochani, tym razem chodziło tylko o mój obóz Camp by Ann w Turcji w hotelu Regnum w październiku (zapisy już wkrótce). Ale przyznaję, internet działa szybciej niż plotki transferowe" - zaznaczyła.
Zobacz także:
Lewandowski zdobył ostatnią bramkę dla Barcelony. Anna pilnie zareagowała
Lewandowska przemówiła tuż po rezygnacji męża. Takiej afery się nie spodziewała








