Księżna Kate i książę William mieli problemy w nowym domu
Książę William i księżna Kate, zanim w 2025 roku przenieśli się do posiadłości Forest Lodge, mieli za sobą już trzy przeprowadzki. Najpierw w 2013 do apartamentu w Pałacu Kensington, którego remont pochłonął ponad milion funtów, a już dwa lata później - do ogromnej, wiejskiej posiadłości Anmer Hall w Norfolk.
Drugiej przeprowadzce też towarzyszyły koszty remontu 1,5 miliona funtów. Para w pewnym momencie stwierdziła jednak, że Anmer Hall i jest dla nich za duże i przenieśli się do Adelaide Cottage w Windsorze z czterema sypialniami. Szybko okazało się, że ten dom jest z kolei dla nich za mały - nic dziwnego, że to już wywołało spore oburzenie.
To wtedy na horyzoncie pojawiło się Forest Lodge w Windsorze z ośmioma sypialniami. I choć tym razem książę i księżna Walii pokryli koszt remontu z własnej kieszeni, to pojawiły się inne problemy - związane z przykrymi skutkami dla okolicznych mieszkańców, którzy nie mogą już korzystać z części dotychczasowych terenów.
"Dom na zawsze" Williama i Kate jednak tylko do czasu
Wzburzeni Brytyjczycy do niedawna słyszeli, że Forest Lodge jest "domem na zawsze" dla rodziny Williama i Kate. Jak jednak donosi teraz "Hello! Magazine", sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Być może będą musieli zdecydować się na kolejną przeprowadzkę.
Wymowny jest fakt, że książę i księżna Walii podpisali czasową, 20-letnią umowę najmu swojego nowego domu. Ważniejsza jest jednak inna kwestia. Chodzi o praktyczne kwestie logistyczne, związane z obowiązkami Williama po tym, jak już zostanie królem. Wtedy może pojawić się presja, by znów przeniósł się do Londynu.
Choć - jak informują eksperci serwisu, zajmujący się rodziną królewską - para "uwielbia mieszkać w Windsorze", kiedy William i Kate zasiądą na tronie, nie wystarczy ani ich mieszkanie w Kensington, ani wiejska rezydencja.

Ekspertka o przyszłości Williama i Kate. To ich czeka
Christopher Wilson, dziennikarz MailOnline i autor książek o królu Karolu i królowej Camilli, ujawnia, że jeden z byłych pracowników Pałacu Buckingham podkreślił, że decyzja Karola III o tym, by zamieszkać na stałe w Clarence House to dość szokujące zerwanie z tradycją.
Z kolei Emily Nash podkreśla, że Clarence House, choć znajduje się tuż przy Pałacu Buckingham, to "zapewnia o wiele większą prywatność". Być może nie bez powodu remont tej posiadłości wyniósł aż 370 milionów funtów - bo zrobiono to z myślą także o przyszłej królewskiej parze.
"Pałac Buckingham już nie spełnia swojej roli jako miejsce zamieszkania, ale William nadal będzie pod presją, aby przebywać w jego pobliżu" - przekonuje teraz rozmówca dziennikarki.
"Personel Pałacu miałby trudności z pokonywaniem około godziny jazdy samochodem do Forest Lodge w celu omówienia spraw królewskich. Nawet Pałac Kensington może zostać uznany za zbyt skomplikowaną opcję, biorąc pod uwagę, że znajduje się on dwie mile od centrum Londynu" - podsumowuje.
Czy zatem William i Kate przeniosą się do posiadłości, w której obecnie mieszka król Karol? Na razie mogą cieszyć się urokami wiejskiej okolicy, ale zmiany w przyszłości są bardzo prawdopodobne.
Zobacz też:
Nerwowo w domu Williama i Kate. Wieści nadeszły w niedzielę wieczorem
William i Kate są w kropce. Czeka ich kolejna poważna życiowa decyzja
Pałac uparcie milczy ws. Kate i Williama. Padło oficjalne oświadczenie








